Hmm...ja mam identyczne syndromy
Zawsze ten sam problem, w co się ubrać?
U mnie w szafie, z racji tego, że jestem pedantką, ubrania są poukładane kolorystycznie, podług długości rękawa i nogawki, na wierzchu zawsze są te ulubione, które noszę najczęściej
Gdy bardzo się waham myślę właśnie w jakim kolorze chciałabym dziś się widzieć, w jakim kolorze dziś się dobrze czuję (musi on oczywiście odpowiadać nastrojowi), a gdy się spieszę, wybieram te sprawdzone wygodne, że tak powiem "zestawy", typu czarne legginsy z koronką i kolorowa tunika w pionowe pasy, a do tego baleriny albo botki na płaskiej podeszwie
Zdecydowanie większy problem mam z dobraniem koloru cienia do powiek, musi on pasować do całego makijażu i do stroju, a bez kompletnego make-upu nie lubię wychodzić z domu
Woanilla, może spróbuj ułożyć ubrania wg tych najwygodniejszych i tych, w których najkorzystniej wyglądasz, warto przejrzeć zawartość szafy wieczorem i mniej więcej zorientować się między czym a czym wybierasz:czy spodnie z bluzką, czy spódnica z topem, czy koszula ze spodenkami itp.
W wolnym czasie możesz robić sobie takie próbne przymiarki ubrań, zobaczyć, co z czym pasuje i nawet na karteczce na drzwiach szafy zapisać jakieś ciekawe pomysły
Bo najgorszą rzeczą, którą może usłyszeć osoba, która na nas czeka, gdy my, Kobiety, się szykujemy, jest stwierdzenie z rezygnacja w głosie: "Nie mam się w co ubrać!".