Wygrzebane z bałaganu na biurku:
Jakiś czas temu pilnie potrzebowałam jakiejś pomadki / balsamu na okrutnie spierzchnięte usta. Wybór padł na ten balsam, głównie dlatego, bo KOKOSOWY! <3
Działanie:
"Doskonale nawilża skórę oraz zapobiega nadmiernemu wysuszaniu.
Zmniejsza skłonność do pękania, szczególnie w kącikach ust.
Nabłyszcza, delikatnie natłuszcza oraz skutecznie zapobiega pierzchnięciu."
Tja. Zgodzić się mogę tylko z tym, że nabłyszcza i delikatnie natłuszcza - PRZEZ CHWILĘ. I nie wiem, czy to moje garbate szczęście, czy balsam do kitu, ale mnie ani nie pomógł, ani nie zapobiegał : |. Wręcz mam wrażenie, że mi usta wysusza -_-".
Natomiast ostatnio widziałam owocowe błyszczyki Blubel. Od razu miałam ochotę rzucić się na żurawinowo-poziomkowy, ale wolałam się powstrzymać mając w pamięci ten nieszczęsny balsam kokosowy. Macie może jakieś doświadczenie z tymi błyszczykami?