Kim, wg mnie masz stuprocentową rację :) Można używać dokładnie tych samych kosmetyków co na twarz.
U mnie przeniosło się z buzi, na plecy. Teraz mogę pomarzyć o sukience z wcięciem, bo jeszcze na dodatek robią mi się po nich ciemne blizny :/
Jeśli wieczorami ktoś jest w domu to smaruje sobie te pojedyncze krosty sokiem z aloesu. Jest naprawdę świetny, a moja mama potrafi z niego robić nawet maść czy tonik domowym sposobem :) Muszę ją kiedyś podpatrzyć jak ona to robi, a póki co posiłkuję się preparatami ze sklepów. Najchętniej tymi, które mają ekstrakt z czegoś naturalnego jak np. tonik Ziaji
czy żel oliwkowy
Jak mam to czasem na plecki położę jakąś maseczkę. Co prawda Powitania z Afryka Bielendy trochę mi szkoda, bo jest droga.
Z Garnierem, czy Perfektą nie mam już takich skrupułów.
Podobnie z glinką Nuno :) Spore opakowanie, więc mogę nawet kogoś poprosić by całą górną część pleców nią potraktował :)
Najczęściej chyba jednak używam peelingów :) W zależności co jest pod ręką albo do twarzy np Eveline drobnoziarnistej, bardzo fajnej i delikatnej
czy Perfecty
albo do ciała typu nasza ulubiona Joanna (ja chyba preferuję malinową)
lub Eveline :) To już naprawdę zależy od tego co jest pod ręką :) Trochę zelżyło, teraz wychodzą pojedyncze i jestem jako tako zadowolona. Nie zauważyłam, aby wraz z latem nadeszła nowa fala i niech tak zostanie. Muszę tylko z bliznami zrobić porządek.
