Ja ostatnio ściągnęłam sobie tabele kaloryczne i zapisuje w zeszycie co jem a wieczorem podliczam ile kalorii wchłonęłam w siebie danego dnia
coś takiego można robić na zasadzie zaspakajania własnej ciekawości, ale żeby się tym kierować w życiu to nie. rozpisywać sobie wszystko jak w zegarku - to nie dla mnie. lubię planować (choć te plany nieczęsto mi wychodzą), ale żeby według nich żyć to już za ciężko. może gdybym prowadziła inny tryb życia, mniej swobodny, to tak...
_________________ kocham Cię i tęsknię - na pewno wiesz, jak bardzo...
Ja nie mam cierpliwości do liczenia kalorii Zamiast tego wolę sobie popływać, pobiegać, pojeździć na rowerze i tłuszczyk sam się spala :) Nie przejmuje się kaloriami bo wychodzę z założenia, że nie tędy droga. Tzn. zamiast ograniczać się żywieniowo wolę jeść to co chcę i kiedy chcę, a potem troszkę pobiegać dla zdrowia i spalić niepotrzebne kcal
Kiedyś nie miało dla mnie znaczenia ile co ma kalorii. Teraz wręcz odwrotnie i dbam przede wszystkim o to by zjadając pozornie to samo dostarczyć organizmowi dużo energii, ale mniej kalorycznej. Przykład? Lubię twarogi i jak nie robię sama, to kupując zwrócę uwagę na ten, który ma mniejszą zawartość tłuszczu, dajmy na to twarożek Hochland z rzodkiewką ma 5 razy mniejszą zawartość tłuszczu od twarożku z rzodkiewkami Presidenta. Do pewnych rzeczy nie dodaje cukru, jak na etykiecie zaleca producent, np. uwielbiam budyń , ale na chudym mleku i bez cukru, czasem dodam troszkę cynamonu. Jem pozornie to samo co niegdyś, ale nie muszę walczyć z kilogramami.
Ja kiedyś liczyłam kalorie bardzo dokładnie i rygorystycznie, ale teraz już nie, choć pamietam co ile mniej więcej ma tych nieszczęsnych kalorii, więc jesli czasem jestem ciekawa ile zjadałam, to łatwo moge sobie to przekalkulować.
Nigdy nie zwracałam na to uwagi:) Czasem siostra szepnie mi czy wiem ile to co jem ma kalorii, ale tylko dlatego, że sama ma fioła na punkcie diety i zdrowego odżywiania
Ja mniej więcej wiem ile co ma kalorii:) Najbardziej ciesze się z powodu lata i niskokalorycznych słodkich arbuzów:)
Avonka Początkująca
Dołączyła: 20 Maj 2011 Posty: 1 Skąd: Wrocław
Wysłany: 2011-05-20, 10:07
Cześć, zaczęłam liczyć kalorie w sumie od 3 tygodni :P nie wiem jak wy ale z racji mojego lenistwa jem tylko te rzeczy, które mają tabelki :) Np. 2 chlebki lekkie (te prostokątne) + mozzarella (w wodzie) + pomidor to niecałe 200 kalorii na śniadanie.
Jakoś specjalnie nie ufam tym tabelom z vitali.
Nocardia Początkująca
Dołączyła: 04 Maj 2011 Posty: 5 Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-05-20, 14:07
Czasem popatrze ile co ma kalorii, niedawno ze zdziwieniem odkryłam jak mało kalori ma twarożek z Hochlanda. Ale w sumie produkty z dużą ilością kalorii też jem, tylko staram sie to spalić biegajac.
chuda Coś już napisała
Dołączyła: 29 Maj 2011 Posty: 10 Skąd: Jarocin
Wysłany: 2011-06-19, 13:09
Wydaje mi się, że liczenia kalorii jest trochę bezsensowne i przy tym irytujące. Ja wyznaję zasadę, że najważniejsze jest to, co jemy, a kalorie nie są wcale aż tak istotne.
Stosuję dietę paleo, a to oznacza, że moge jeść tylko niektóre produkty. Praktycznie, spożywam tylko mięso, mięso i mięso ;) a oprócz tego ryby, warzywa i owoce. Nie głodzę się, wcale nie jem mało, a mimo wszystko chudnę. Pewnie gdyby zliczyć ile kalorii spożywam, wyszło by całkiem sporo, coś około 2000??? Moim zdaniem ta dieta właśnie udowadnia, że liczenie kalorii mija się z celem.
Ja staram się coraz częściej spoglądać na kalorie, ale to, że wiem, że coś jest mało albo bardzo kaloryczne - niewiele zmienia...;) Jeśli coś jest bardzo kaloryczne, a mam na to ochotę, to i tak to zjem...;)
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum