jak ja zdawałam maturę 2 lata temu to moi nauczyciele siedzieli przed salą i obgryzali paznokcie razem z nami, a podekscytowani i rozemocjonowani byli na pewno bardziej niż my
z kolei w tamtym roku przygotowywałam do matury dziewczynę z polskiego i angielskiego i nauczyciel dawał im np rozmówki do zrobienia których nigdy nie sprawdzał, bo pochłaniały go nowinki sportowe w magazynie dla mężczyzn, a kobietka kazała czytać lektury i później sama je omawiała, sporadycznie dała dojść do głosu uczniom, czyli im nie zależało na przygotowaniu do matury tej młodzieży, ale jak już wyżej pisałam po egzaminie są oni oceniani ze zdawalności ich podopiecznych