zebrałam się w tę sobotę ze znajomymi, tym razem dla odmiany w kawiarni , i zaczęliśmy gadać o emo. temat wykluł się po tym, jak koleżanka opowiedziała nam jedną historię o swojej znajomej z liceum a ja powiedziałam, że nie znam tej subkultury (do soboty faktycznie emo kojarzyło mi się ze stylem ubierania się, takim zresztą trochę punkowym i zastanawiam się, czy emo nie popełnili w tej kwestii plagiatu stylowego i czy wiedza o tym, że mogli popełnić plagiat nie doprowadzi ich do jeszcze większej rozpaczy...).
w każdym razie ta znajoma z historii chyba rozpowszechniła ten "nurt filozoficzny" w polsce, bo rzecz się działa jakieś 11 lat temu ( ). aby zwrócić na siebie uwagę powiesiła się na żyrandolu w swoim pokoju, kiedy jej rodzice byli w domu i tym jedynie zwróciła uwagę, że żyrandol się urwał, a ona narobiła dużo hałasu spadając i rodzice przyszli do niej do pokoju, zeby zobaczyć, co tak huknęło obecnie koleżanka pozbyła się większości nadwagi i pracuje w policji, ale czy dalej ma emozapędy, nie wiemy i teraz ważne: jest to historia prawdziwa a opowiadziała ją całej szkole siostra głównej bohaterki
w każdym razie chciałabym poznać Wasze opinie na temat pewnych subkultur, nie tylko emo. jestem też ciekawa, jaki macie stosunek do życia i czy uważacie, że targanie się na nie ma jakiś sens albo czy kiedyś podejmowałyście próby samobójcze i dlaczego
dla osób, chcących się pośmiać i nie będących emo polecam artykuł na nonsensopedii: http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Emo_(ludzie). odradzam czytanie tego tekstu emo, gdyż może ich on doprowadzić do jeszcze większej depresji, o ile to w ogóle możliwe
z góry też chciałabym przeprosić wszystkie osoby, które są emo i uważają, że ta kultura jest fajna/godna podziwu/jedyna prawdziwa/nie dla łosiów takich jak ja, która pewnie nie rozumiem głębi bólu człowieczej duszy
_________________ kocham Cię i tęsknię - na pewno wiesz, jak bardzo...
Szczerze mówiąc ja też nie przepadam za ta subkulturą dla mnie to chore: ciecię się żyletką i to tak żeby wszyscy wiedzieli, że chcą się zabić;p niby to jest odpowiedz na to zło, którego jest coraz wiecej ale do mnie to jakoś nie przemawia, ale każdy ma swoje zdanie i lubi to co lubi
Co do subkultur... Emo akurat nie odpowiada mi w 100%, podobnie jak i niektóre sub, ale nie będę tu nikogo krytykować, bo każdy ma prawo do swojego życia. Ja osobiście wychodzę z założenia, że lepiej zostać NEUTRALNYM. Już nie raz się przekonałam, że ktoś bawi się w POZERSTWO, a potem nagle jego IDEOLOGIA się załamuje. Szczególnie subkultury tworzą się w wieku dość młodym, gdzie każdy chce się WYŻYĆ i pokazać, że to JA jestem najważniejszy/a. Potem z biegiem czasu patrzą na to z dystansem. Wg mnie, najlepiej być z boku tego wszystkiego :)
_________________ Dobry wygląd jest wyrazem szacunku dla innych, a przede wszystkim dla nas samych.
w każdym razie chciałabym poznać Wasze opinie na temat pewnych subkultur, nie tylko emo. jestem też ciekawa, jaki macie stosunek do życia i czy uważacie, że targanie się na nie ma jakiś sens albo czy kiedyś podejmowałyście próby samobójcze i dlaczego
A więc odpowiadając na twoje pytanie, ja nigdy nie miałam prób samobójczych, uważam, ze samobójstwo to tchórzostwo i ucieczka bo jak powiedziała mi kiedyś pewna bardzo ważna osoba w moim życiu " pamiętaj zawsze są dwa wyjścia". Uważam też, że życie jest piękne i trzeba z niego korzystać cieszyć się z tego co się ma. Moje motto życiowe brzmi "po deszczu zawsze wychodzi słońce" w trudnych chwilach powtarzam sobie te słowa i one w jakiś magiczny sposób mi pomagają troszeczkę ale zawsze. Co do subkultur to hmm emo... jak najbardziej nie, ludzie z dobrych domów( i nie chodzi mi tu o zamożność rodziny) robią z siebie ofiary losu i pokazują całemu światu jak im jest źle i jak im życie dopiekło oraz jak strasznie pokarał ich los! Nonsens.
Następna subkultura hiphopowcy czy tam raperzy nie znam się tak na tym. Młodzi gniewni, którzy za wszelką cenę chcą pokazać jacy to oni są mega groźni i w ogóle co to nie oni. No bo przecież słuchają hip-hop'u wiedzą co to znaczy życie w bagnie itd.
Panki słuchają rocka ( ja też słucham ale pankówą nie jestem) chodzą w glanach i mają na wszystko wyje*** oni z kolei pokazują ludziom, ze w tym świecie da się żyć trzeba tylko umieć i się przystosować. No i ostatni ludzie z dyskoteki, słuchający (znienawidzonego prze ze mnie) techno, lansujący się na królów i puste księżniczki. Pokazują jak to oni się wspaniale potrafią bawić i jak fajnie jest kiedy w wieku 17 lat upijają się na imprezach i o to oni wtedy są kimś nie ma co nie pogadasz... Ich nie cierpię. No to moje zdanie na temat subkultur. Ja nie należę do żadnej z nich. Chociaż co niektórzy mi "przychylni" najchętniej przykleili by mi etykietkę francuskiego salonowego pudla... jak bardzo się mylą wiem tylko ja...
pati ma rację najlepiej pozostać NEUTRALNYM. Bo tych neutralnych nasze Polskie społeczeństwo potrafi zaakceptować i przyjąć ich d swoich małych grup. Nie boi się tych wszystkich neutralnych.
_________________ „Jeśli okazja wzywa Cię po imieniu, nietaktem byłoby nie odpowiedzieć”
Wg mnie emo to zabawa dla "zbuntowanych" nastolatków z bogatych rodzin.
Można powiedzieć przetworzony kiczowaty punk. W muzyce też te wpływy. Wychowałam się na rocku i widze niektóre podobieństwa
Niestety cały ten cyrk wydaje mi się trochę żałosny.
Pomogła: 5 razy Dołączyła: 28 Sie 2008 Posty: 759 Skąd: racek ^^
Wysłany: 2009-03-07, 21:02
no niby nie.. ale ogólnie emo to takie nie wiem, jaka jestem biedna nikt mnie nie rozumie dlaczego ja życie jest bez sensu zostawcie mnie w spokoju. Niektórzy się tną - bo muszą zademonstrować jak im źle.. Przeczytałam parę wypowiedzi emo na różnych forach - 90% dyskusji wygląda tak: "mówcie co myślicie o emo przyjmę krytykę ", a gdy ktoś mówi, co o tym myśli (tzn. jeśli jest to sprzeczne z poglądami IMoooŁ ), obraża się i wali tekstami w stylu 'wy mnie nie rozumiecie,śmiejecie się bo jestem inna/y" naprawdę, to już jest przesada
pierdoly jakies..
wedlug mnie tna sie psychopaci i ludzie nieszczesliwi i slabi, ci co chca popelnic samobojstwo ale nie boja bo do tego trzeba odwaznych ludzi.
Kazdy czlowiek moze sie ciac i wcale nie musi nalezec do jakiejs subkultury.
To co znalazlam o emo:
Emo (wymawiane imou) jest dwuznacznym terminem slangowym, używanym do opisania, lub w odniesieniu do mody, stylu i postawy połączonej z muzyką post-hardcore, pop punk, a także metalcore. Emo może również opisywać muzykę emo,lub ogólnie stan emocjonalny (jak "czuć się emo"). Jest również(czasami niepochlebnie) używane w stosunku do kogoś ubierającego się jako stereotypowy emo lub kogoś ogólnie, we własnym mniemaniu,nieprzystosowanego do realiów świata.
a to przykladowe style emo
czyli ciemne wlosy lub inne farbowane
jakies kolczyki
tatuaze
czarne paznokcie i przydymione oko
i pewnie wzielo sie to wszytko z Niemiec od wokalisty z Tokio Hotel:P
całe emo wedlug mnie
tak emo to czerń i róż głównie ale też bardzo jasny blond. No i większość emo (co jest przekomiczne) nie przyznaje się do tego, ze są emo. np. jakaś dziewczyna prowadzi obie photobloga, wrzuca swoje emo foty i pisze emo notki (że nikt jej nie kocha i nie rozumie) a jak ludzie piszą jej, ze jest zrytym emo albo inne nie pochlebne komentarze to ta, ze ona wcale nie jest emo. Dużo już takich fbl. spotkałam.(chłopaków również)
to jedne z najsłynniejszych fot emo. Często jest dużo ich na fotce ...
_________________ „Jeśli okazja wzywa Cię po imieniu, nietaktem byłoby nie odpowiedzieć”
czyli samotni zbuntowani;p jak wiekszosc nastolatkow
tylko różnica pomiędzy buntem nastoletnim jest taka, że to nie jest bunt na pokaz. ja swój przechodziłam w III klasie liceum i wściekałam się na wszystkich, szalałam, ale robiłam to jakby dla siebie - czułam, że tego potrzebuje i MIAŁAM W NOSIE, co myślą inni.
a emo to takie coś, że się jest niezrozumianym przez świat i samotnym (w grupie emowców zapewne, gdyż emo niegdy nie jest sam - to są zwierzęta stadne, żeby się móc komuś pokazać, komukolwiek) ale trzeba to pokazać. i nie po to, żeby ktoś odpowiedział, i żeby emo przestał być samotny (w grupie) ale po to, że emo czerpią przyjemność z użalania się nad sobą. sens życia emo to bycie niezrozumianym przez świat, to typ ludzi, którzy wloką sie przez życie (no, w każdym razie młodość, może z tego się wyrasta), nie podejmują żadnyh konkretnych akcji i nie chcą przestać się nad sobą użalać dla nich takie użalanie się ma głębszy sens (niezrozumiały, owczywiście, dla mas - czasem i ciemnych mas) a nawet jest sensem życia
nie wiem, czy dobrze to wyjaśnilam, ale emo to jednak coś innego niż bunt nastolatków to jest religią, podczas gdy nastoletni bunt mija zwykle po 2-3 miesiącach
_________________ kocham Cię i tęsknię - na pewno wiesz, jak bardzo...
leelo, wyjaśniłaś dobrze. Nawet bardzo dobrze. Ja dopowiem jeszcze tylko, że moda na bycie emo jest tak średnio w przedziale wiekowym od +/- 14 roku życia +/- 17.
No i jeszcze to, że rodzice dla nich to przeważnie największe zło.
Co do innych sekt miałam ostatnio na socjologii właśnie o sektach. Temat był rozłożony na 2 godziny i był bardzo ciekawy.
_________________ „Jeśli okazja wzywa Cię po imieniu, nietaktem byłoby nie odpowiedzieć”
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum