kiedy zrobiłam sobie trzy miechy siłowni (miałam ciągle zły humor, byłam podłamana bez powodu itp itd) to dla mnie świetnym sposobem na odstresowanie były bieżnia oraz worek treningowy
ten ostatni tylko przypadkiem, w salce w której mieliśmy grupowe zajęcia wisiał sobie worek, łaziłam koło niego jak koło czegoś co jest fajne, ale niedostępne i któregoś dnia, jak miałam totalną wściekliznę (nawet już nie pamiętam z jakiego powodu) poszłam do mojego trenera i zapytałam, czy mógłby mnie nauczyć, jak się prawidłowo uderza w worek treningowy. zaśmiał się najpierw, ale potem popatrzył na mnie zupełnie serio i pobiegł po swojego kumpla, żeby mi pokazał

potem czasem robiłam najazy na salkę, jak nikogo w niej nie było i wyładowywałam parę