a ja nie wiem co robić. 4 czerwca (czyli już za 2 tyg.) mam wesele, ostatnio trochę słońca było, to się delikatnie przybrązowiłam, ale już nie będę miała ku temu okazji, bo od dzisiaj nie wychodzę z książek, chyba, że będę się uczyć na balkonie

wtedy podwójne parowanie mózgu murowane
i nie wiem, czy iść na solarium czy wysmarować się samoopalaczem. mój facet jest przeciwny smarowaniu, twierdzi, że to syf, który narobi mi plam, poniekąd ma racje. i uważa, że powinnam raz pójść na solarium, pomimo, że też nie jest tego zwolennikiem, ale jak już się uparłam, że chcę być opalona, to lepsze solarium.
z tym, że ja mam hmm fobie...

nie lubię za długo przebywać w zamkniętych pomieszczeniach, wmawiam sobie zapewne, bo przed studniówką 10 i 15 minut w solarium to nie był problem, ale po tych kilku latach po mi coś odwaliło
najbardziej bym chciała mieć naturalną opaleniznę, ale z pogodą bywa różnie, no i z czasem...
tak więc proszę pomóżcie, inwestować w jakiś dobry specyfik? do tego uzupełniać go np. masłem kakaowym lub balsamem lekko brązującym czy się przemóc i iść na solarium ?
aha i gdzie można dostać produkty Sun Laboratories? bo ewidentnie same plusy.