w piątek koleżanka napisała mi w mailu w pracy, że ma doła, bo życie jest szare i w ogóle.
więc jej odpiosałam, że czego ona by chciała: wyjechać do Kambodży na homara za dolara albo do Niemczech na błotne zapasy
i tak powstał nam pomysł wyjazdu "roadtrip". planów konkretnych na trasę jeszcze nie ma, kumpel z wózkiem chce przeforsować pomysł wyjazdu za granicę, np. do Francji w celu zwiedzenia "na własną rękę" Paryża, ale inni się wyłamują, że za granicę za drogo i niebezpiecznie. ale mamy jeszcze pół roku na planowanie, bo wyjazd chcemy zrobić w wakacje, żeby było ciepło i można było nocować na polach namiotowych albo i pod gwiazdami, robić ogniska albo pojechać gdzieś nad wodę i się pokąpać