taka 
no coś Ty

pidżama party są super i wcale nie są dziecinne

takie dziewczyńskie pogaduchy przy winku czy piwku, z furą niezdrowego jedzenia, jednym czy dwoma fajnymi filmami czy make-over'ami... świetna sprawa
Twoje już się odbyło, ale to nie powód, żeby go częściej nie powtarzać

u mnie zawsze największym powodzeniem cieszą się białe winko w kieliszkach od szampana (bo są takie smukłe i eleganckie

), piwko popijane wprost z butelek, herbata lub kawa (serio

). w lato owoce, np. orzeźwiający ananas albo arbuz, nektaryny, w zime mandarynki i jabłka. marchewa pokrojona w słupki z dipami (np. czosnkowym - niezła opcja

), mini-kanapki albo zapiekane tosty. oczywiście także nieśmiertelne chipsy, marshmallows i markizy
z filmów zawsze idą komedie romantyczne i każde inne z przystojniakami, a jak robimy jakiś maraton filmowy (opcjonalna nazwa pidżama party w wersji także dla facetów) to filmy akcji, jakieś klasyki typu
The Godfather i zawsze, ale to zawsze,
skecze Jeffa Dunhama (
Silence! I kill you!) i
Delirious Eddy'ego Murphy (
Goonie-goo-goo!).
z gier to raczej standardowo gramy w "państwa i miasta" (zawsze poza standardowymi kategoriami dajemy jakieś dziwne, typu Sławni Pisarze, Najgorsze Boysbandy albo Miasta w Azji i wymyślamy jakieś hasło, a potem upieramy się, że naprawde istnieje coś takiego jak Gnohaswsiók czy inne. czasem gramy też po angielsku

), "statki", w karty (poker, makao, tysiąc itp.), w bierki (a i owszem, najlepiej sie gra, gdy wszyscy są już na lekkim gazie i trzęsą im się ręce

), w monopol, w scrabble i w bitwę poduszkową (zwykle jaśkami, bo dużą poduchą niewygodnie się zamachiwać). raz graliśmy w kulki (narysowaliśmy koło kredą na wykładzinie) i w szachy, a kiedy mieszkałam jeszcze na Ursynowie, mistrzem wieczoru były dartsy
no i jeśli w dziewczyńskim towarzystwie to zawsze robimy sobie jakieś megawyczesane make-upy albo fryzury, w których nie pokazałybyśmy się na ulicy
a czasem kończy się jak u ciebie - samo winko, piwko i gadanie