A nie można prościej?
Ja wiem, że z tym Dove się powtarzam, ale dla mnie ta seria jest po prostu genialna. Mówię o balsamie brązującym. Pamiętam jak koleżanki namiętnie latały na solarkę przed studniówką (najlepiej systematycznie na pół roku przed, aby z dnia na dzień nie być czarną i po cichu, bo przecież nikt nie może wiedzieć, że używało się wspomagaczy... piękna tajemnica poliszynela), a raz dwa miałam piękna opaleniznę :) w dodatku zdrowo uzyskana ;)
Teraz mojego Samca "przymuszam" do wsmarowywania we mnie specyfiku. Był strasznie anty na masaże, bo nie umie i w ogóle, ale podoba mi się zabawa w wycieczkę krajoznawczą :) Takie 2w1 :P
Aha... i jeszcze, jak juz lato będzie w pełni możecie wypróbować na opaleniznę balsam delikatnie opalizujący. Fajnie podkreśla karnację :)
