nie było tu już takiego tematu

...
nie miałam jednej najgorszej randki, a wszystkie te, na których koleś nie miał mi nic do powiedzenia pomimo tego, że starałam się jak mogłam nawiązać różne tematy rozmowy i wyciągać z niego coś ciekawego kończyłam dość szybko i bez większych wyrzutów sumienia - wychodzę z założenia, że takie działanie pobudzi ich na kolejnej randce do zawalczenia o to, żeby dziewczyna była zainteresowana podtrzymaniem dalszej znajomości
wyznaję zasadę
"lepszy koszmarny koniec niż koszmary bez końca"