ach, stare dobre czasy ze wspólnym grywaniem - strasznie mi tego brakuje

właśnie przypomniałam sobie, jak łupaliśmu też razem w Ojca Chrzestnego i kiedy tylko brachol zaczynał brutalnie lać jakiegoś przechodnia albo robić nieuzasadnione rozróby pistoletem to łapałam go za rękaw i krzyczałam: "Przestań, co ty robisz

" a jak nie przestawał, to robiłam buzię w podkówke (o tak:

) i mówiłam "To ich na pewno boli"
i jeszcze graliśmy w coś razem, to ostatnio (już jakiś czas temu), gdzie bohater włóczył sie zabijając zombiaki i były tam takie małe duszyczki w formie dziewczynek, które mogłeś albo zabijać albo ratować i kamil eż na poczatku chciał je ubijac, ale go przekonałam, żeby im pomagał, bo napewno się ładnie odwdzięczą