a ja niestety, niestety, nie mogłam wyjechać ze znajomkami na mazury bo moja Mamcia się zapowiedziała, że przyjeżdża bo chce obejrzec moje nowe mieszkanie a potem idziemy w miasto. ciągle myślałam, jak fajnie musieli mieć na spływie kajakowym (na który ostatecznie nie poszli - uff - bo się szybciutko ululali

) aż do chwili, kiedy w sobotę wpadłyśmy na sklepy i zaczęłam kupować na kartę mamusi
ogólnie więc moja majówka wyglądała tak: spacer - na bazarek po warzywka - do domu na śniadanie - kawa - przejażdżka komunikacją miejską - kawa - spacer, spacer, spacer - kawa - obiad - deser - kawa, kawa, kawa - spacer - piwo, piwo, piwo + pogaduchy ofkorz - trochę spać.
a w sobotę:
jakie_inne_kace - kawa, kawa... kawa - śniadanie - sklepy, sklepy, sklepy, sklepy, sklepy - obiad - sklepy, sklepy - spacer - lody - piernik z marchewką i kawa, kawa, kawa - spacer - no i wyjazd.
a w niedzielę odsypiałam i skoczyłam jeszcze raz do Łazienek z kumpelą podokarmiać ptaszki i wiewióry