Ja w tym roku zdecydowałam się właśnie na laserowe odsysanie tłuszczyku na brzuszku (wychodowałam sobie taką dość zgrabna opnke). Na początku bałam się jak cholera, ale raz kozie śmierć

. Po długich poszukwianiach zdecydowałam się na Warszawę - bo zawsze to w stolicy wiadomo mają nowocześniejsze metody niż w jakimś podrzędnym miasteczku. Zdecydowałam się na jeden z najnowowcześniejszych laserów - jak szaleć to szaleć :-)Skusiło mnie to że zabieg trwa zdecydowanie krócej niż inne no i nie kroja cię

Nie znosze skalpeli :-)Sam zabieg nosił nazwę AspireSlimlipo i wykorzystywał laser firmy Palomar. A mój brzuszek to teraz bajka bo nie dośc że parę centymetórw zgubiłam to jeszcze skóra stała się bardziej napięta i ujędrniona juz po pierwszym zabiegu. Kosmetyczka wytłumaczyła mi że laser nie tyko rozbija tkanke tłuszczową ale też działa na włókna kolagenowe i obkurcza je . W sumie odessano mi jakieś 600 ml tłuszczu, ale miałam niewielka oponkę

ponoc można nawet odessać podczas jednego zabiegu 4 litry !!! Zabieg trwał niecałą godzinkę. A mój brzuszek teraz to czysta poezja

Tak przynajmniej mwi mój mąż , ale on jest mało obietktywny