dlaczego nie ma tematu o książkach

były filmy, muza, a co z czytaniem

co z wyższa firmą kulturową, jak mawia mój znajomy
poprosze o tytuły książek, które utkwiły Wam w pamięci i które polecacie innym Forumowiczkom. oczywiście zacznę, a co tam:
01. absolutnie na pierwszym miejscu jest oczywiście nikt inny, tylko
"Ojciec Chrzestny" Puzo. pisałam z niego pracę licencjacką i choć rozebrałam książkę na części, absolutnie zawsze mogę do niej wracać

ale też żadna inna ksiązka nie potrafiła mnie wyprowadzić z równowagi tak, jak "The Godfather" - doszło nawet do tego, że auteltycznie rzuciłam książkę na podłogę i zostawiłam ją tam na dzień, bo tak mnie wkurzyła (tak, wkurzyła

) że nie mogłam jej przez chwilę czytać dalej, i wróciłam do niej dopiero na nastęny dzień
02. "Autostopem przez galaktykę" Adamsa, bo... to jedyna książka, w której znajdzie się numer telefonu do NASA
03. "Boczne drogi" i
"Wszystko czerwone" Chmielewskiej - lubię też inne jej książki, ale te dwie sa absolutnie najlepsze
04. "Atonement" McEwana - to jedyna książka, w której jest pięć dialogów a reszta to opisy, i która przy takich proporcjach nie zanudziła mnie na śmierć
05. "Maskarada" Pratchetta - kolejny autor - geniusz, którego wszystkie książki stawiam na wyżynach, ale... babcia Weatherwax rządzi
06. "Siostry" Weiner - stawia na nogi i pokazuje, że twoje życie, choć może miewać wiele upadków, nie jest takie beznadziejne
07. "Hobbit" Tolkiena - to ksiązka, dzięki której/przez którą (

) mam każdej wiosny ochotę na wyprawę. najlepiej na koniu
08. "Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz" Lisy See - powiem krótko: kupiłam tę książkę, bo była za 9,90 pln, a ja nie miałam co czytać w powrocie do domu. i choć okładka jest wstrętna, to książka jest napawdę przejmująca.
obecnie czytam "Zmierzch" Stephenie Meyer - musze powiedzieć, że choć dość infantylna w opisach, to można się w niej zaczytać, bo postaci jednak przyciągają

już jestem ciekawa kolejnych części
a propos książek to macie może tak, że okładacie je jak jedziecie autobusem czy innym:?: ja wcześniej tak nie miałam, dopóki nie przeniosłam się do Wwy i ludzie nie zaczęli zaglądac mi przez ramię, co czytam. a najśmieszniejsze jest to, że jak stoję nad kimś, kto czyta ksiązkę, to czytam razem z nim - ale, oczywiście, nie kładę się na nim i nie przewieszam przez poręcz, bo jestem syperdyskretna