W związku ze zbliżającymi się wielkimi krokami wakacjami i urlopami, przymierzam się do zakupu jakichś balsamów do opalania i czegoś nawilżającego po opalaniu. Myślę, żeby wypróbować różnych firm, bo na twarz kupię coś z większym filtrem, a do reszty ciała coś słabszego. Używałyście może kiedyś serii "słonecznej" Lirene? co myślicie o tych kosmetykach? A może polecacie coś innego?:)
Pomogła: 11 razy Dołączyła: 04 Maj 2009 Posty: 1882 Skąd: Kraków
Wysłany: 2011-06-10, 20:27
Ja na twarz stosuję 30 lub 50. Na ciało co najmniej 25. Teraz akurat mam z Ziaji. Z Lirene miałam balsam po opalaniu na ratunek skórze, jakoś tak Łagodził podrażnienia słoneczne.
Pola13 Użytkowniczka
Dołączyła: 03 Sie 2010 Posty: 50 Skąd: warszawa
Wysłany: 2011-06-14, 15:44
Ja na tegoroczne wakacje zaopatrzyłam się w nowe kremy Flosleku sun care, oferują kremy od 15 do 50 więc w zależności od potrzeby każdy znajdzie coś dla siebie. Pachną ładnie i pewnie będą dobre, jak inne ich produkty, których do tej pory używałam.
Molik2008 Coś już napisała
Dołączyła: 28 Cze 2011 Posty: 29 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-06-28, 13:06
Ja używam tego mocniejszego 50,jest bardziej skuteczny i ładnie komponuje się ze skórą mojej twarzy i nie tylko. Jeżeli miałabym coś polecać to właśnie 50.
Czytałam na jakimś forum że filtr 30 chroni nie wiele mniej niż 50, było podane w % i nie pamiętam dokładnie ale było 2 albo 3 % różnicy.
Kremy z filtrem często zawierają Benzophone, jak poczytałam o tym składniku to boję się go używać...
„Oxybenzone, nazywany również benzophenone-3 Eusolex 4360, Escalol 567 popularny składnik preparatów przeciwsłonecznych posiadających „szerokie” spektrum ochrony przed promieniowaniem UV przenika do skóry, zaburza pracę hormonów i przyczynia się do zwiększenia produkcji wolnych rodników - informują amerykańscy naukowcy" To znalazłam na jednej ze stron. Tak czy owak chyba jednak wolę stosować kremy z filtrem niż mieć zmarszczki wielkości Rowu Mariańskiego na twarzy...
Problem główny stanowi „od wielu lat” Oxybenzone, organiczny składnik pochodzenia chemicznego w postaci żółtego proszku. Ulubiony przez przemysł, stosunkowo tani w produkcji absorber UV, stał się składnikiem filtrów przeciwsłonecznych. Stosowany jest bardzo często zarówno w kremach, mleczkach, balsamach oraz żelach kosmetycznych do opalania na plaży i nie tylko. W ostatnim czasie można spotkać go w coraz bardziej modnej odzieży wyposażonej w filtr słoneczny. W takim zastosowaniu substancja ta ma bezpośredni kontakt z naszym ciałem i skórą co ułatwia jej dotarcie do naszego organizmu. W nim doprowadzać może ona do reakcji hormonalnych, które nie pozostają obojętne dla naszego zdrowia. Reakcje te to zaburzenia przepływu informacji doprowadzające do zmiany funkcji niektórych z 50 hormonów odpowiedzialnych za poprawną pracę naszych układów.
Amerykańskie Towarzystwo EWG (The Enviromental Working Group) nagłośniło badania prowadzone przez CDC (Centers for Disease Control and Prevention) rządową agencję amerykańską. Wyniki tych badań ogłoszono w marcu bieżącego roku. Dotyczyły one ryzyka towarzyszącego stosowaniu preparatów zawierających Oxybenzone, a więc między innymi kosmetyków z filtrem przeciw słonecznym opartym na organicznym blokerze pochodzenia chemicznego czyli oxybenzone.
Amerykańska CDC podaje jeszcze jedną zatrważającą statystykę. 96,8 % amerykańskiego społeczeństwa posiada ślady tej substancji w swoim organizmie co uwidoczniło dokładne badanie moczu przeprowadzone na wielu tysiącach obywateli. Zatrucie organizmu tą chemiczną substancją (4-methoxy-2-hydroxybenzophenone) jest najbardziej niebezpieczne dla przyszłych matek. Znalazła się ona bowiem na liście odpowiedzialnych za niedorozwój płodu jak i idących z nią parze szeregiem chronicznych chorób na jakie narażone są takie dzieci. Niebezpieczeństwo to dotyczy jednak nie tylko matek. Wszystkie substancje zaburzające pracę naszych hormonów są bardzo szkodliwe dla zdrowia a szkody jakie wyrządzają mogą być bardzo różne i stosunkowo ciężko obliczalne.
„Oxybenzone, nazywany również benzophenone-3 Eusolex 4360, Escalol 567 popularny składnik preparatów przeciwsłonecznych posiadających „szerokie” spektrum ochrony przed promieniowaniem UV przenika do skóry, zaburza pracę hormonów i przyczynia się do zwiększenia produkcji wolnych rodników” - informują amerykańscy naukowcy.
Historia
Ciekawostką jest również to, że już 1993 substancja ta była bardzo mocno krytykowana przez naukowców i pomimo jej szkodliwości znalazła szerokie zastosowanie w przemyśle kosmetycznym. W Unii europejskiej produkty zawierające stężenie tej substancji powyżej 0,5 % muszą być oznakowane specjalną informacją, która ma zwrócić szczególną uwagę i poinformować konsumenta o czyhającym na niego niebezpieczeństwie. Czy jest to dobre rozwiązanie i czy ktokolwiek wie z czym powiązać napis na opakowaniu kremu brzmiący „zawiera oxybenzone”. Na kilkanaście sklepów kosmetycznych, w których zapytałem o znaczenie takiego napisu, tylko w jednym uzyskałem jakąkolwiek odpowiedz, brzmiała ona : „No tak to powinno być, bo może się zdarzyć, że ktoś ma na przykład uczulenia na ten składnik”. To chyba nie wymaga komentarza...
Jaka będzie nasz reakcja na wyniki badań? Czy nadal będziemy stosować kremy zawierające aktywne hormonalne składniki? Pewnie tak. Czytanie długiej listy składników raczej nie jest naszą dobra stroną ponieważ w realnym życiu wszyscy musielibyśmy zostać biotechnologami i dobrze znać się na właściwościach tysięcy substancji znajdujących się zarówno w kosmetykach jak i żywności. Czy ktokolwiek z nas zdaje sobie sprawę z tego, że substancja oxybenzone C14H12 O3 oznaczona symbolami szkodliwości S26/36 to nic innego jak niebezpieczny produkt chemiczny drażniący (R36) oczy, (R37) układ oddechowy (R38) skórę. (S26) W przypadku kontaktu substancji z okiem natychmiast wypłukać dużą ilością wody i skontaktować się z lekarzem. (S36) Aby nie dopuścić do kontaktu substancji ze skórą należy nosić odpowiednie ubranie ochronne . Niemiecka organizacja nadzorująca Guete podaje również informacje z której wynika, że substancja ta w powiązaniu z promieniami UV może wywoływać odczyn wysoce fotoalergenny. Substancje z grupy ketonów mogą wywoływać również szereg innych reakcji w naszym organizmie, do których należą nienaturalne odtłuszczenie się skóry oraz jej stany zapalne, negatywne oddziaływanie na płuca, wątrobę, nerki, trzustkę i dwunastnicę. Objawy zatrucia są przejściowe - zawroty i bóle głowy oraz nudności. Czy przy takich ogólnodostępnych informacjach możemy przypuszczać, że produkt tego typu może znajdować się w kosmetykach którymi chronimy skórę swoją i naszych dzieci przez słońcem?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum