Mam przyjaciółkę, która odkąd pamiętam narzekała na zdrowie i martwiła się, że ma różne choroby. Na początku było to nawet zabawne, ale ostatnio przesadza i zaczęłam się o nią martwić. Nie wiem , czy w ten sposób chce odwrócić swoją uwagę od rozwodu, w którego jest trakcie, ale ostatnio powiedziała całkiem na serio, że ma wszystkie objawy raka żołądka. Godzinami potrafi czytać o chorobach w internecie. Próbowałam ją pocieszać, próbowałam ignorować, wreszcie wysłałam na badanie krwi - wyniki były w porządku, ale się nie uspokoiła. Nie wiem za bardzo jak pomóc, psychologiem nie jestem... Jak z nią rozmawiać? Może wysłać do specjalisty?
Pomogła: 6 razy Dołączyła: 10 Sie 2009 Posty: 2306 Skąd: Lubelszczyzna
Wysłany: 2011-09-29, 10:39
Ja z kolei znam kolegę, który prawdopodobnie ma ten sam problem. On w liceum nie przychodził do szkoły, gdy panowała grypa (sam nie był chory), bo bał się przynieść wirusa do domu. Tłumaczyliśmy mu, żeby wybrał się do lekarza, jeśli istnieje jakieś podejrzenie, bo lepiej u specjalisty wyjaśnić wątpliwości niż zaczytywać się w encyklopediach medycznych albo co gorsza, pytać o podejrzewaną chorobę na forach internetowych.
Chyba lepiej wysłać koleżankę do specjalisty, a później zaproponować jakieś spotkania z terapeutą.
Pewnie masz rację, że tu tylko specjalista pomoże. Tylko jak jej to powiedzieć, żeby chciała pójść? Wszyscy z rodziny i przyjaciół uważają, że ma problem, a ona uważa, że jest po prostu bardziej zapobiegliwa niż inni :/
wyślij ją na gastroskopię i kolonoskopię, najlepiej oba badania jednego dnia - zbadają ją tak dokładnie, że odechce jej się insynuowania podobnych rzeczy w przyszłości
a na poważnie to czy tak naprawdę grozi jej czymś ta hipochondria czy dziewczyna bierze się za samodzielne leczenie jeśli nie, a ma teraz trudny okres związany z rozwodem (jest to zawsze stres niezależnie od tego, czy rozwód był chciany, czy nie) to może dajcie jej poszaleć na necie. skoro nie grozi samej sobie i nikomu innemu niczym innym niż wkurzaniem lub zanudzaniem na śmierć, niech wyszukuje co tylko chce o swych urojonych chorobach. może warto ją też wesprzeć i zajmować jej czymś czas, żeby nie miała okazji poruszać tych tematów
_________________ kocham Cię i tęsknię - na pewno wiesz, jak bardzo...
Hipochondria objawy ma nie tylko somatyczne (najczęściej wyrażające się ponadprzeciętną częstotliwością odczuwania bólów mimo braku realnej choroby), ale również psychologiczne – mamy tu do czynienia ze stanami depresyjnymi, poczuciem krzywdy,a w toku rozwoju choroby również poczuciem odrzucenia – otoczenie osoby hipochondrycznej zaczyna bowiem po pewnym czasie ignorować jej objawy. Hipochondrii towarzyszyć mogą depresja, zaburzenia obsesyjno -kompulsywne, ataki paniki, zaburzenia lękowe.
A jeśli urojona choroba przerodzi się w prawdziwą?
ale z reguły psycholog (bo rozumiem, że to o takim specjaliście wspominałyście) może pomóc wtedy, jak się zaakceptuje taką próbę pomocy. a z tego co napisałaś ona nie czuje się chora...
_________________ kocham Cię i tęsknię - na pewno wiesz, jak bardzo...
To jest chyba główny problem nie tylko z hipochondrykami, ale i z alkoholikami, czy innymi uzależnionymi. Nie chcą iść na leczenie i nie uważają się za chorych...
Ja czytam teraz taką książkę, w której jest napisane, że osoby, które mają jakieś duże zmartwienie popadają w hipochondrię, żeby o tym zmartwieniu nie myśleć i tak jakby przerzucić swoje obawy na zdrowie. To akurat chybaby do Twojej koleżanki pasowało skoro się rozwodzi.
Namów ją na wizytę u psychologa, nie tylko ze względu na "hipochondrię" ale także rozwód, nie musisz jej od razu wmawiać, że ma problem. Niestety ale z własnego doświadczenia wiem, że czasem nieleczone obsesje mogą się pogłebiać. Sama cierpię na zaburzenie związane z wyglądem, którego nazwy nie wymienię, bo nie chciałabym, aby wujek google prowadził kiedyś do tego postu. Niestety ale tak samo jak w hipochondrii oprócz lęków występują urojenia, także nie porównuj tego do alkoholizmu, bo to nie jest uzależnienie. Nie chce Cię straszyć, bo to mogą być jedynie początki, tym bardziej że akurat na hipochondrii się zbytnio nie znam. Ale trochę nie rozumiem czemu piszesz o takich rzeczach tutaj, a nie szukasz pomocy na stronach związanych ze zdrowiem psych.
buerliniii jakbym nie myślała, że to coś poważnego, to bym się nie martwiła, a piszę tutaj bo liczyłam, że ktoś ma podobny problem i podpowie mi jak z nią rozmawiać. A Ty jak zauważyłaś, że masz problem? Ktoś Ci przemówił do rozsądku, czy sama doszłaś do wniosku, że coś jest nie tak?
Kokaina napisał/a:
Ja czytam teraz taką książkę, w której jest napisane, że osoby, które mają jakieś duże zmartwienie popadają w hipochondrię, żeby o tym zmartwieniu nie myśleć i tak jakby przerzucić swoje obawy na zdrowie. To akurat chybaby do Twojej koleżanki pasowało skoro się rozwodzi.
A jaka to książka? Może by mi pomogła jakoś do niej dotrzeć.
buerliniii jakbym nie myślała, że to coś poważnego, to bym się nie martwiła, a piszę tutaj bo liczyłam, że ktoś ma podobny problem i podpowie mi jak z nią rozmawiać. A Ty jak zauważyłaś, że masz problem? Ktoś Ci przemówił do rozsądku, czy sama doszłaś do wniosku, że coś jest nie tak?
Ja trafiłam do psychiatry jak juz byłam ciężko chora na schize. Ogólnie długa historia. Uważam poprostu, ze jeżeli Twoja koleżanka ubzdurabałby sobie np. że ma raka, to nie sposób będzie jej od razu przetłumaczyć, że żaden nowotwór się nie rozwija, tylko cierpi na hipochondrię. Myślę, że pomoc psychologa się przyda, chociaż tak jak wspomniałam: znam ogólny zarys chorób psych, samej hipochondrii niezbyt wiec nie chciałabym tu zbytnio rozstrzygać i się mądrzyc. Myslę też, że jesli będzie miała jakieś podejrzenia, że coś jej naprawdę dolega: warto pójść z nią na ogólne badania, żeby sie upewnić. Ogólnie mówi się, ze każdy lekarz powinien być wyczulony na tego typu przypadki i skierować na terapię/ do lekarza psychiatry, ale w praktyce niestety nie wszyscy są tak domyślni, jednak myślę, że moznaby mu coś delikatnie zasugerować
Zdecydowanie pomoc psychologa, a nawet psychiatry, niewykluczone, że objawy maniakalne - bo to chyba coś w tym rodzaju - trzeba będzie korygować farmakologicznie, do tego dobra psychoterapia. najgorsze jest to, że takim ludziom nigdy się nie polepsza "samo" i właściwie to czekają na śmierć?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum