"Slumdog" jest świetny, ale nie nazwałabym go lekkim filmem
"The Curious Case Of Benjamin Button" oglądałam, też bardzo mi się podobał, choć szczerze mówiąc nie wiem, czy obejrzałabym go raz jeszcze, bo jest przejmujący (nie jakoś supersmutny, ale jednak trochę włazi na psychikę)...
"Seven Pounds" (Siedem Dusz") jest najlepszym filmem, jaki widziałam w tym roku, bardzo płakałam na nim już od 1/4 filmu bo czułam, jak to się skończy...
"Revolutionary Road" ("Droga Do Szczęścia") także widziałam - mocny film, działa na podświadomość, steruje emocjami w naprawde porażającym stopniu, sama nie wiesz, kogo masz lubić a kogo nienawidzić, bo postaci przelewają się z nagetywnych w pozytywne w takim tempie, że nie da się ich zamknąć w jednej szufladce
a oglądała któraś z Was
"Body Of Lies" 
Naprawde niezły film, Crowe zagrał świetnie, choć niewiele miał tam do roboty. Ach, i polecam
"Vicky Cristina Barcelona", naprawdę niezły filmik, jeśli ktoś lubi specyfike Woody'ego Allena i za dużą głowę Bardema