Mi nie zdarzyło się tak długie rozpamiętywanie zakończonych związków, ale taki mam charakter - przyjmuję to co przynosi życie i staram się iść dalej. Takie rozpamiętywanie przynosi tylko zastój w życiu. Ale mam przyjaciółkę, która bardzo rozpaczała po stracie chłopaka, który wydawał się jej tym jedynym, a który rzucił ja tak po prostu bez żadnej przyczyny. Bardzo to przeżyła, ale na szczęście otrząsnęła się:] Ale nie wydaje mi się, że w takich sytuacjach jest potrzebne sięganie po aż tak radykalne środki jak jakaś wizyta u specjalisty. Może na początek trzeba postarać się samemu jakoś sobie z tym poradzić, wygadać się przyjaciółce, postarać się dowiedzieć od byłego o przyczyny jego decyzji, albo poszukać jakiś dobrych poradników, które podpowiedzą jak radzić sobie z takimi sytuacjami, a konfrontacja z fachowcem powinna być konieczna dopiero wtedy gdy już naprawdę sobie nie radzimy z cała sytuacją.
Ja jestem osobą raczej bardzo energiczną, dlatego od razu rzucam się w wir życia codziennego. Nadrabiam "stracony czas", gdyż niestety przez związki często zaniedbuje się przyjaciół i poświęcanie czasu samej sobie. Pamiętam jak rok temu moją przyjaciółkę zostawił facet po 6 latach związku. Najgorsze było to, że nic nie zapowiadało takiej katastrofy, aż tu nagle pewnego dnia... Postanowiłyśmy z przyjaciółkami, że w ramach "zapomnienia" wybierzemy się na jakąś babską wycieczkę zagraniczną :) Było bosko, pojechałyśmy na luksusowe wakacje na Cyprze - fakt: drogie, ale tak nam się spodobało, że zarezerwowałyśmy sobie wyjazd już na przyszły rok - na szczęście dużo tańszy w Bułgarii. Znajome z pracy polecały, żeby wybrać funclub, ponieważ mają super animatorów i rezydentów i dzięki temu nie sposób się nudzić. Trzeba troszkę się zrelaksować i nie myśleć o facetach, w taki sposób, jakby nasze istnienie od nich zależało. Naprawdę można się cudownie "bawić" bez nich :)
baewenia Początkująca
Dołączyła: 21 Paź 2011 Posty: 6 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-10-21, 09:11
ja od razu zaczełam się częściej spotykać z przyjaciółmi , którzy jak zawsze okazali się tacy kochani- zajmowali mi czas zebym nie rozmyślała...
teraz moja znajoma przechodzi przez to samo- facet z którym już wybierała mieszkanie, miała ustaloną datę ślubu okazał się draniem który zdradzał ją z jej kolezanką!!:/ teraz wielka kłótnia miedzy nimi bo ona nie chce go znać a on ciagle nęka ja telefonami....
po swoim doświadczeniu teraz to ja organizuje jej czas, kupił książkę psychologiczną i wspieram ją jak mogę:)
ojoj! to już poważna sprawa i na pewno bardzo przygnębiająca dla twojej znajomej. Ale może lepiej że to teraz wyszło na jaw a nie po ślubie. Miło z twojej strony że jej pomagasz i ją wspierasz, bo na pewno ciężko jej się otrząsnąć po tym fakcie i odnaleźć się w nowej sytuacji życiowej. Twoje doświadczenie życiowe na pewno pomaga ci w takiej sytuacji i wiesz jak się zachować w takiej sytuacji. Ja to czuję że nie bardzo potrafiłabym wspierać w takiej sytuacji bo złość na tego gościa przewyższała by moją chęć pomocy znajomej i bym jeszcze potęgowała konflikty między nimi
baewenia Początkująca
Dołączyła: 21 Paź 2011 Posty: 6 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-10-24, 09:32
ja tez jestem na niego wściekła, znam go i naprawdę nie przypuszczałabym że może zdobić coś takiego:/ ale zazwyczaj tak jest że jak sie po kimś niespodziewany złych rzeczy to właśnie pokazuje pazury... wyciągam ją teraz na spacery ale nie koniecznie podoba jej się takie spędzanie czasu- che siedzieć w domu, najlepiej sama ale do tego nie dopuszczam!
czyta tą książke ode mnie i zaczyna powoli podchodzić do tej sytuacji do czegoś co trzeba rozwiązać...
Dziewczyny a co w sytuacji, gdy jesteście w związku już ładnych parę lat i każde z Was wie, że uczucie się wypaliło ale żadnemu nie starcza odwagi żeby przerwać takie życie. Ciężko jest kogoś zranić mówiąc "odchodzę". Lepiej żyć a raczej kisić się w zawiązku bez przyszłości bo nikt nie lubi być obarczany winą. Zawsze lepiej i wygodniej być tym pokrzywdzonym. Facetom łatwiej powiedzieć "to już koniec" Kobietom przychodzi to o wiele trudniej. Pewnie są wśród Was takie, które żyją podobnie. Jak sobie radzicie?
Ja w sekrecie Wam powiem że uprawiam dużo sportu żeby nie zwariować.
jestem w związku w którym akurat wszystko na razie się dobrze układa więc nie podpowiem jak można taką sytuacje rozwiązać, ale mogę powiedzieć jak ja bym to zrobiła. Jestem typem osoby która ceni ponad wszystko szczerość. Zaplanowałabym sobie kilka rozmów. Pierwszą zaczęłabym od luźnej rozmowy na temat planowania wspólnej przyszłości to pokazałoby ci jaki ona ma stosunek do was i czy ma jakieś plany co do waszego związku. Podczas drugiej, przedstawiłabym swoją wizję związku, to że czuje że wszystko się wypaliło, chciałabym usłyszeć też jego spojrzenie na to sprawę i zapytałabym się w prost czy widzi przyszłość dla tego związku. Takim sposobem unikniecie sytuacji że to któreś z was podjęło decyzję tylko będzie wasza. Może będzie tak że dacie sobie jedną szansę, znajdziecie jakieś rozwiązanie dla ratowania waszego związku.
żaroofka Początkująca
Dołączyła: 21 Wrz 2011 Posty: 8 Skąd: warszawa
Wysłany: 2011-10-29, 15:41
uważam, że jak się już nic nie czuje, to nie ma po co dalej razem być. Też bym postawiła na szczerość - bo może być potem jeszcze trudniej (np. kiedy nastąpi sytuacja, że jedna ze stron zdradzi... tak ja pisałyście) i powodem rozstania nie będzie prawdziwy powód.
Baewenia, a co to za książką, którą poleciłaś znajomej? Zaintrygowało mnie to :) Szczególnie jeśli się jej po lekturze polepsza.
baewenia Początkująca
Dołączyła: 21 Paź 2011 Posty: 6 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-10-31, 16:59
żaroofka tytuł to "konflikty między ludźmi", ja widząc że ona zmienia do tego nastawienie naprawdę polecam. spotkała sie z nim na spokojnie powiedziała co chce zrobić z ich wspólnymi rzeczami, jak widzi podział kasy na wspólnym koncie itp... byla bardzo asertywna, nie dala się zwieśc czułym słówkom:) jestem z niej dumna!:)
żaroofka Początkująca
Dołączyła: 21 Wrz 2011 Posty: 8 Skąd: warszawa
Wysłany: 2011-11-04, 01:01
ooo wielkie dzięki !!! z pewnością sobie poszukam tej książki! Z tego co piszesz, to musi być dobrze napisana, skoro po jej przeczytaniu są takie efekty! :)
to chyba nie efekty książki, ale jakiejś pracy nad sobą, chęci zmienienia własnego sposobu działania - bo bez tego nawet najlepsza książka na świecie nie jest w stanie nic zdziałać ;)
Czasem ludzi potrzebują nieco inspiracji, czy jak to woli instrukcji jak nad sobą pracować. Tzn. chcieliby coś zmienić, ale nie wiedzą jak. Wtedy taka książka może być bardzo pomocna...
Myślę, że tu raczej chodzi o to, żeby zobaczyć o co drugiej stronie chodzi i dlaczego. Akurat tej książki nie czytałam, ale na wykładach z mediacji miałam dużo o konfliktach i generalnie takich nieudanych relacjach męsko-damskich ( i nie tylko). Generalnie sam początek mediacji to dojście do tego o co stronom tak na prawdę chodzi. Bo często o co innego, niż mówią, a często sami nawet nie wiedzą dokładnie, ale się już pokłócili i brną dalej. Dlatego ja też bym od razu książki nie przekreślała, choć zgadzam się z pessida, że nastawienie i chęci działania to podstawa!
Ja czytałam tę ksiazkę - tu jest bardzo duzo o mediacji. Jeżeli ktos chciałby poznac istote konfliktu i sposoby niewlowania sytuacji nerwowych, to powinien poczytać. Konflikty biora sie z braku wiedzy..... Ksiazka na pewno nie zaszkodzi, a może pomóc :)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum