Pomogła: 1 raz Dołączyła: 21 Sie 2009 Posty: 668 Skąd: okolice Szczecina
Wysłany: 2010-05-17, 08:44
Jak akceptować swoje ciało?
Aj, pomyslalam ze warto zalozyc ten temat bo na ktoryms z tematow jest o tym mowa.
Więc jak akceptujecie swoje ciało?
Ja mam ciało to o ktorym tam mowa ;]
Brak ud, brak piersi, brak brzucha, za to pięknie widoczne żeberka i paskudnie wyglądające kolana ;]
Mimo to nosze sukienki i spodniczki.
Przed poznaniem mojego meza byly kompleksy, byl jakis taki wstyd.
Jednak to wlasnie dzieki mojemu mezowi wszystko jakos tak bez bolu sie skonczylo
Maz mowi mi codziennie, ze ladnie wygladam i ze jestem piekna.
Mowil tak przed ciaza, w czasie ciaży i nadal tak mowi ;]
Pomogła: 6 razy Dołączyła: 10 Sie 2009 Posty: 2305 Skąd: Lubelszczyzna
Wysłany: 2010-05-17, 10:20
A ja nauczyłam się tego, że jeśli czegoś nie da się zmienić to trzeba to zaakceptować.
Kiedyś miałam kompleksy na punkcie wagi, bo byłam za chuda, teraz jestem wg mnie za gruba.
Musiałam pokochać swoje piegi, choć dawniej były dla mnie przekleństwem. Teraz nauczyłam się, że dodają urody
No i krzywe nogi-problem 80 % kobiet, ale powiedziałam sobie, że to są MOJE i tylko MOJE nogi i mogą być koślawe, mają się podobać mi i mojemu chłopakowi, a nie sąsiadce czy koleżance
Pomogła: 1 raz Dołączyła: 21 Sie 2009 Posty: 668 Skąd: okolice Szczecina
Wysłany: 2010-05-17, 18:14
ewelynka69 napisał/a:
Musiałam pokochać swoje piegi
piegi to pocałunki Słońca ponoć ;]
ja - posiadaczka dołków w obu policzkach - kiedys uslyszalam komplement ze i dołki w polikach i piegi to cos co sprawia, ze nawet w twarzy 80letniej kobiety mozna dostrzec dziecko
A piegi mam i ja. Ale nie przeszkadzają mi. Za to brzuch bardzo :( Wszystkie kalorie idą właśnie tam i tylko tam.
Paulinaa pogratulować męża :) Mój luby też mówi, że ładnie wyglądam ale nie tak często jakbym chciała:)
_________________ szaro-buro
taka Gaduła ;) Pomogła: 3 razy Dołączyła: 06 Sty 2009 Posty: 187 Skąd: Lublin
Wysłany: 2010-05-18, 15:23
brak akceptacji swojego ciała to coś, co doprowdza mnie do szału :)
kiedy jakaś koleżanka narzeka mi na brzuch, nogi, uda, tyłek... mam ochotę powiedzieć jej kilka nieprzyjemnych rzeczy... tak, jak pisałam w innym temacie dość niedawno - CIAŁO JEST DAREM, każde jest piękne, doskonałe...
Jak ja bym chciała, zeby każdy człowiek na ziemi był świadom swojego piękna i wyjątkowości swojej urody, swoich wdzięków...
Co do mnie chodzę z podniesionym czołem (nie zawsze tak było...), uśmiecham się do ludzi i jestem pewna, że jestem piękna :)
Bo to te cholerne media kreują wizerunek super sexi laski a nie normalnych ludzi, którzy mają swoje walory. Każdy jest piękny, pytanie czy chcemy to piękno dostrzec. Jeżeli kierujemy się zapisanymi w głowie programami to wiecznie coś będzie nam nie pasować. To tu tam.
szczerze mówiąc to pierwszy raz (może poza pamiętnikiem, kiedy byłam młodsza) przyznam się do tego, co tu napiszę niżej - komukolwiek poza moją najlepszą przyjaciółką, czyli Mamą nie znacie mnie osobiście, więc nie obawiam się odkryć przed wami prawdziwych uczuć w tym temacie
mam ogromne kompleksy nie tylko na temat swojego ciała, ale też charakteru. bardzo trudno jest mi zaakceptować swoją niedoskonałą figurę (a doskonała dla mnie to PROPORCJONALNA, a nie 90-60-60 ) i moje wady, które znieść chyba mogą tylko najbliźsi. szukam tych bardziej udanych rzeczy w swoim wyglądzie i zachowaniu i staram się ze wszystkich sił je eksponować, a ukrywać te złe.
co do ciała to bardzo boli mnie fakt, że nie mam proporcjonalnych i prostych nóg, żeby bez kompleksów móc nosić rurki, które kocham. zakładam czasem takie spodnie, ale zdaję sobie sprawę, jak niedoskonale na mnie wyglądają. boli mnie też to, że mam wystający brzuszek i nieproporcjonalnie mały biust, więc nie mogę znów bez kompleksów nosić zwykłych t-shirtów z nadrukami i zwykłych staniczków, a nie push-upów. nie potrzebuję dużego biustu, może być on tak mały, jak jest, ale brzuszek jest zbut wystający do nich a nie umiem go skutecznie zgubić. do tego jeszcze te okropne wzdęcia.
to jest własnie dla mnie szczyt marzeń: móc ubierać się w rurki, kolorowe t-shirty i baleriny. a tymczasem muszę kombinowac z udziwnianymi bluzkami, spodniami z normalnymi nogawkami itp., żeby ukrywać swoje niedoskonałości
szczytem samolubstwa i egoizmu jest u mnie marzenie, aby mieć cieńsze i bardziej podatne na układanie włosy (bo chciałabym móc je unieśc bez obawy, że za 10 minut znów oklapną i "przylepią" się do czaszki), ciemnobrązowe oczy (bardzo podoba mi się kształt moich oczek i zaakceptowałam szarozielony kolor, ale marzę o czekoladowociemnych tęczówkach) oraz mniejszy nos (mam taką bulwę, kiedyś dodałam swoje zdjęcie w POZNAJMY SIĘ, więc dziewczyny, które je widziały, wiedzą, o co chodzi ) - nie do wykonania, więc już praktycznie zaakcetowałam defekt sztywnych włosów i wielkiego nochala a jak będę miała więcej kasy, to może będe zmieniać kolor oczu soczewkami
ponieważ od najmłodszych lat jestem bardzo skryta i tylko zaufanym osobom pokazuję prawdziwą siebie, ludzie ogólnie odbierają mnie jako pewną siebie i niezakompleksioną. ze zdziwieniem dowiedziałam się o tym od paru osób, z którymi znam się już bardzo długo. oczywiście nie powiedziałam im, co się naprawde dzieje wewnątrz mnie, ale uśmiecham się zagadkowo, jak słysze coś takiego bo to oznacza, że jestem dobra w skrywaniu emocji, o których istnieniu nie chcę, żeby wiedzieli inni
cóż za ulgą są fora, gdy ktoś taki jak ja może napisać o sobie więcej, niż zwykle odkrywa bez obawy o to, że wręcza ludziom broń do skrzywdzenia siebie
_________________ kocham Cię i tęsknię - na pewno wiesz, jak bardzo...
Pomogła: 6 razy Dołączyła: 10 Sie 2009 Posty: 2305 Skąd: Lubelszczyzna
Wysłany: 2010-05-22, 19:04
leelo, nie ma się czego wstydać
Każdy z nas ma kompleksy, ale moje zdanie jest takie, że warto się do nich przyznać także przed najbliższymi
Osoby z mojego otoczenia wiedzą, że kiedyś byłam chora i dłuższy czas leżałam w szpitalu, później nie mogłam odbudować paznokci, włosów, nie mogłam przytyć, zawsze byłam blada itp. Dzięki temu, że oni o wszystkim wiedzieli w pewnym sensie dbali o mnie, gdy ja o tym zapominałam. Ale przez to, że zawsze byłam otwarta, lepiej się czułam, nie obgadywali mnie za plecami, bo sama im powiedziałam o swoich problemach.
Teraz gdy przytyłam, uważam, że wyglądam gorzej, mam ten sam problem wystającego brzuszka i ciężkich ud, łydki mam umięśnione, ale chyba za duże jak na moją skromną posturę. Ale dzięki temu, że mówię o swoim wyglądzie, że zdaję sobie sprawę z tego, że mój wygląd zewnętrzny uległ zmianie, potrafię o tym rozmawiać i przełknąć słowa znajomych, że się zmieniłam.
Pomogła: 1 raz Dołączyła: 21 Sie 2009 Posty: 668 Skąd: okolice Szczecina
Wysłany: 2010-05-23, 15:39
leloo, mimo ze tu na forum te nasze "relacje" sa bardzo elastyczne poprzez internet nie ma sie czego obawiac, jak sama napisalas, to troche mi zaimponowalas swoja odwaga.
jako masazystka spotkalam sie z roznymi cialami: z wystajacymi brzuszkami, z rozstepami w najmniej spodziewanych miejscach ciala, ze zwisajacymi piersiami ... i moglabym jeszcze bardzo dlugo wymieniac. jednak moja praca nie opiera sie na opowiadaniu kto jakie ma cialo. moj zawod pozwolil mi miec taki dystans do wszystkiego i taka troche znieczulice na cialo, skore - czy to by wygladaly dobrze czy nie. troche tez dzieki temu przestalam sie wstydzic mojej chudzizny (o tak moje drogie ... boskie wymiary 90, 60, 90 maja jednak swoja cene), a konkretnie chude kolana - wystajace rzepki, pieknie widoczne zeberka i lopatki, chude dupsko.
jednak dzis [przez pryzmat mojej pracy] moge stwierdzic ze bez zachamowan wyszlabym goła na ulice.
Ja tez mam ich mnóstwo. Przede wszystkim to za szerokie biodra (93cm), za małe piersi, moim marzeniem jest mieć piękne piersi, takie,że jak bym załozyła bluzkę z duzym dekoltem to one by się ze sobą stykały, super to wygląda. jak będę kiedys super bagata to chyba coś z nimi zrobię... na następnym miejscu jest mój nos, moim zdaniem za duzy, dalej moje uszy- zbyt odstające, moje zęby- nieładny kształt i brzydki odcień, plamka na plecach- taka brązowa i spora p[rzez co wstydze się chodzic w samym biustonoszu, cellulit.
Wlosy też mi się nie ukladają tak jak bym sobie tego zyczyła. To moje kompleksy, duzo tego jest, a muszę powiedziec,że nigdy nie narzekałam na brak powodzenia pomimo tych wszystkich moich wad
ja tam uważam, że każdy ma jakieś kompleksy. nawet takie osoby, które ogólnie są z siebie zadowolone. a już szczególnie takie, które do znajomych mówią, że są doskonałe.
chyba nie istnieje nikt, kto jest zadowolony z każdej cząstki swojego ciała czy duszy, czy z każdej swojej cechy. nawet jak nie ma powodu do narzekania, bo np. ma się piękne, mocne włosy, to będą osoby, którym nie spodoba się ich kolor albo będzie chciał mieć proste czy kręcone. i tyle
_________________ kocham Cię i tęsknię - na pewno wiesz, jak bardzo...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum