Absolutnie nie. Nie dość, że sam poród jest bolesny i stresujący, to jeszcze nim miałabym się przejmować? Poza tym, nie ukrywajmy, widok nie jest miły i raczej nie chciałabym, żeby mnie widział w TAKIM STANIE.
_________________ Dobry wygląd jest wyrazem szacunku dla innych, a przede wszystkim dla nas samych.
Pomogła: 1 raz Dołączyła: 21 Sie 2009 Posty: 668 Skąd: okolice Szczecina
Wysłany: 2010-11-01, 17:06
hmm jako doswiadczona mama powiem wam ze facet nic nie widzi konkretnego bo jest za plecami partnerki, ale mimo to moj maz nie uczestniczyl w porodzie :) z tego powodu, ze jest zbyt wrazliwy jak na takie przedstawienie :) ja zreszta tez nie chcialam zeby byl przy mnie. uwazam ze porod jest tak intymna sprawa, tak kobieca i tak zwiazana z naszymi - matczynymi uczuciami ze nie potrzeba tam na porodowce zadnego faceta.
Pomogła: 6 razy Dołączyła: 10 Sie 2009 Posty: 2305 Skąd: Lubelszczyzna
Wysłany: 2010-11-01, 17:43
Hmmm...ja myślę, że mój mąż zemdlałby zanim poród by się zaczął
I położnicy musieliby go cucić a nie odbierać poród
A tak naprawdę, chyba bym nie chciała, żeby pamiętał mnie rozkrzyczaną, spoconą i taką "niezrobioną".
mój był ze mną no ja sie troche namęczyłam w sumie 36 h ale mój dzielnie trwał :) co prawda nie mógł mnie dotykać bo to mnie drażniło ale z porodówki wyszedł okrakiem położna pytając sie co Panu jest? on powiedział, że boli go krocze bo parł razem ze mną :) więc jak najbardziej na tak
_________________ "Zasypiać i budzić się przy kochanej osobie to tylko ułamek szczęścia. Dopełnieniem jest zagospodarowanie reszty."
nie rodziłam jeszcze nigdy, ale znam siebie na tyle, że w obliczu takiego wydarzenia i związanego z nim bólu i zdenerwowania mój facet ucierpiałby bardziej ode mnie niż od samego przeżycia czy stresu. pewnie wrzeszczałabym na niego i jeszcze zażądałby rozwodu zaraz po opuszczeniu szpitala nie znoszę, jak mnie coś boli albo denerwuje, żeby mnie dotykano albo uspokajano słowami typu "spokojnie, oddychaj" i w ogóle patrzono na mnie, jak jestem w takim stanie. teraz stoję na stanowisku, że nie chcę faceta na porodówce, ale być może kiedyś będzie tak, że będę miała z nim kontakt na nieograniczonych płaszczyznach i będziemy sobie dogryzać między jednym parciem a drugiem, albo przed porodem mi po prostu odbije i będę go błagać, żeby wlazł tam ze mną i stał tylko za plecami nawet ja nie chciałabym widzieć, jak dziecię ze mnie wychodzi
_________________ kocham Cię i tęsknię - na pewno wiesz, jak bardzo...
Każda kobieta ma prawo oczywiście do własnego zdania w tym temacie ale osobiście uważam że:
-po 1 ten moment powinno się przeżywać we dwoje
-po 2 jak facet jest taki przewrażliwiony to może niech sobie kupi kota:)
(...) osobiście uważam że:
-po 1 ten moment powinno się przeżywać we dwoje
-po 2 jak facet jest taki przewrażliwiony to może niech sobie kupi kota:)
ależ ten moment przeżywa się we dwoje nawet, jeśli kobieta jest na porodówce a facet w poczekalni, to stresuje się tak samo, albo jeszcze bardziej. nie wie przecież, czy wszystko idzie dobrze, czy coś się nie dzieje złego. chodzi, czeka i jeśli pali, to pali jak komin i czeka na informację, że wszystko jest dobrze i że ma syna/córkę
naprawdę sądzisz, że przewrażliwieni albo przerażeni perspektywą wspólnego porodu faceci nie powinni mieć dzieci i zostać przy zwierzakach ja się nie zgadzam z takim zdaniem
szkoda, że nie ma facetów na forum, jestem ciekawa ich zdania na ten temat: czy poszliby rodzić razem ze swoją kobietą
_________________ kocham Cię i tęsknię - na pewno wiesz, jak bardzo...
Pomogła: 1 raz Dołączyła: 21 Sie 2009 Posty: 668 Skąd: okolice Szczecina
Wysłany: 2010-11-25, 07:56
ja moge sie wypowiedziec za mojego meza:
nie chcial za chiny ze mna rodzic [a ja nie chcialam go tam widziec tez].
samo to ze jak bylam u ginekologa i dowiedzielismy sie ze bedziemy mieli dzidziusia to kolor jego twarzy zlewal sie z biala farba na scianach.
A mój mąż był ze mną przy porodzie. Przez całą ciążę nie chciałam żeby był razem ze mną na sali porodowej, ale jak przyszło co do czego to bardzo chciałam żeby był. Mój poród trwał krótko, bo jakieś 20 minut. Cieszę się, że mój mąż był przy mnie. Na początku stał obok mnie, ale potem położna kazała stanąć mu za mną żebym ja nie widziała jego twarzy, bo miał tak wystraszoną minę, że patrząc na niego tylko bym się gorzej zestresowała :). Z perspektywy czasu jestem bardzo zadowolona, że był wtedy przy mnie, sama jego obecnosć była dla mnie wsparciem.
emibar Początkująca
Dołączyła: 30 Lis 2010 Posty: 3 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-11-30, 19:41
A ja bym chciała, żeby mój mężczyzna był wtedy przy mnie. To jest prawdziwy twardziel i nie wymięka przy takich sprawach. Czułabym się bezpieczniej. W razie czego od razu by zainterweniował a przypadki w szpitalach są bardzo różne więc dobrze mieć przy sobie kogoś kto cię kocha. Może jestem idealistką. Jak wyjdzie, okaże się w praktyce.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum