Jak moja lokatorka:
- zawsze po wyłączeniu telewizora odłącza jeszcze wtyczkę z gniazdka i ja za każdym razem jak chce oglądać tv to muszę się schylać i włączać tą durną wtyczkę...
- je i je leki to chyba już choroba. Oto jej studencka apteczka: amol, cirrus, jakaś maść, mg, B6, jakieś leki przeciwbólowe, syropy, gripex, falvit, jakieś witaminki i inne. I ona codziennie to bierze
- zadaje pytania typu: Po co prostujesz włosy? Po co ci woda mineralna zimą? Czemu jesz Danonka, przecież on jest mały i się nim nie najesz? i Inne
- jest zazdrosna o inne koleżanki
- jak ktoś wypije jedno piwo to ma go od razu za żula
- trzyma swoje produkty spożywcze razem z ciuchami zamiast w kuchni żeby jej nikt nie kradł chyba lol
- nigdzie nie wyjdzie wieczorem
- nawet filmu na kompie nie chce oglądnąć
- tak oszczędza, że nawet pastę do zębów przecina na pół żeby z niej coś jeszcze wyciągnąć
- poza tym przeszkadza jej wszystko i dlatego przeprowadzam się od niej...
a była to przyjaciółka z LO. Ludzie się zmieniają...