Całe życie miałam długie włosy, dość dobrze się trzymały, ale jak zobaczyłam moją przyjaciółkę, która miała kucyk 3x grubszy, a włosy 2x dłuższe, z połyskiem, zrozumiałam, że moje to nie to. Ona powiedziała, że używa stosu kosmetyków, ma ich całą szufladę. Ja jednak wolałabym się ograniczyć do kilku... Ścięłam swoje włosy na krótko, by dać im czas się wzmocnić i poszukać czegoś NAJLEPSZEGO, dla włosków, i dbać o nie od małego ;P.
Co polecacie? Firma, rodzaj?
Moje problemy to:
- czasem łupież
- rozdwojone końcówki
- no i jak każde długie włosy z czasem wypadają i zmniejszają objętość.
Polecam Ci przede wszystkim stosowanie tranu! Wzmacnia odporność organizmu i skutecznie wzmacnia włosy. Zawsze gdy mam z nimi problem - wypadają stosuje tran i efekt jest natychmiastowy. Oprócz tego jedz dużo cebuli, która zawiera krzemionkę, selera i pietruszki. Nie farbuj włosów, nie stosuj prostownicy.
Polecam Ci także szampon do włosów Radical z wyciągiem ze skrzypu polnego, ma delikatny ziołowy zapach, włosy są świeże, puszyste, mocne, nie wypadają podczas mycia, szampon wyraźnie je wzmacnia, jedyny minusem jest to, że szampon się nie pieni. Dodatkowo zakup w aptece odżywkę (uniwersalną) do włosów WAX - również odżywia i wzmacnia włosy. (Odżywka z brązowym napisem na opakowaniu, do włosów słabych i zniszczonych).
Należy również pamiętać o zdrowym trybie życia, jeśli się odchudzasz, rób to stopniowo. (Koleżanka, która bardzo intensywnie się odchudzała - teraz wygląda niemalże jak anorektyczka i straciła 3/4 swoich włosów!).
Też niestety dałam ostatnio za wygraną i znacznie skróciłam włosy (z długości za łopatki na lekko za ramiona). Pomimo góry kosmetyków i mega dawki witamin&minerałów, włosy wypadały na potęgę, a przy tym końcówki niszczyły się w zastraszającym tempie Doszłam do wniosku, że trzeba przestać katować moje kudliska chemią, a zamiast tego dać im czas na odpoczynek, regenerację i sięgnąć po bardziej naturalne metody ich reanimacji :P
Teraz też zażywam tran, jem pestki dyni, nasiona słonecznika, robię płukani ze skrzypu polnego. Nie suszę ich, nie prostuję, ale niestety nadal farbuję, bo z tego nie jestem w stanie zrezygnować ... Ze swojej strony polecam maskę Ziaja z jedwabiem i prowitaminą B5, lekka i wydajna - odżywia, wygładza, nabłyszcza włosy:)
_________________ Chociaż raz warto umrzeć z miłości...
Agnieszka Osiecka
Yyyy... A ja nie wiem, skąd wziął się ten mit, że skrócenie włosów, regularne podcinanie końcówek, regeneruje włosy... Bzdura. Owszem - włosy lepiej się rozczesują, nie są rozdwojone przy końcach, ale nigdy nie "naprawi" to uszkodzonego włosa. Co z tego, że nie będziesz ich suszyć, prostować, jak farba tak, czy siak zniszczy włosy po części. Ja tam nie dramatyzuję. Mam długie włosy i owszem, są podniszczone, ale za nic w świecie ich nie skrócę. Nie chcę być uzależniona od bycia posiadaczką - pięknych zdrowych włosów, bo to nierealne. Skoro zaczęłam je farbować - muszę to robić nadal. Podobnie, jak każda z Was, chcę wyglądać dobrze, więc używam i prostownicy i lokówki. Odłożenie suszarki, to rzecz niemożliwa. Przy moich gęstych włosach, czekałabym chyba z 2 dni, aż do końca wyschną (i nie przesadzam teraz). A kobiet o zdrowych, pięknych, naturalnych włosach - jest naprawdę niewiele. A jak już są, to te włosy są bardzo liche - pięć włosów na krzyż.
_________________ Dobry wygląd jest wyrazem szacunku dla innych, a przede wszystkim dla nas samych.
Nie do końca się zgodzę ze stwierdzeniem, że to mit. W pewien sposób na pewno włosy się regenerują. Tkanka włosa ma to do siebie, że powoli obumiera od , że tak powiem końca (najzdrowsze są u nasady, czyli tam, gdzie oddziaływanie czynników zewnętrznych jak np. suszarki, lakiery itd. nie jest zbyt długotrwałe), wiele kobiet nosi po prostu mnóstwo martwych końcówek, które już nigdy nie odżyją, więc pozostaje je jedynie zlikwidować. Nie jest to może regeneracja w stricte tego słowa znaczeniu, ale wygląd z pewnością ulega znaczącej poprawie. Zbyt długie włosy mogą być również zbytnim obciążeniem dla cebulek, zwłaszcza gdy mamy problemy z wypadaniem włosów lub ogólnie z ich kondycją i wtedy też nabierają życia, gdy stają się krótsze.
Każdy fryzjer zaleca skracanie fryzury, jeśli włosy tracą na witalności. Moja znajoma fryzjerka twierdzi, że często dyskretnie sugeruje to klientkom, bo już nie może patrzeć na to jak kobieta nosi, owszem długie, ale w 1/3 martwe włosy. I ja też wychodzę z założenia, że lepiej włosy mieć krótsze za to zdrowsze i ładniejsze :) Poza tym bez lokówek, prostownic i suszarek da się żyć (a przy okazji oszczędza się włosom także wielu kosmetyków pseudo- ochronnych, których stosowanie takich urządzeń wymusza)– ja jestem tego najlepszym przykładem i, o dziwo, nie wyglądam bez tego jak potwór jakiś ;P Wręcz przeciwnie, włosy mam bardziej miękkie, błyszczące, lekko się same z siebie podkręcają i co najważniejsze- nie są przesuszone, ze zmasakrowanymi końcówkami też nie ma tak wielkiego problemu, jak niegdyś.
Warto na pewno spróbować obyć się bez pewnych rzeczy i samej przekonać czy będzie różnica czy też nie:)
_________________ Chociaż raz warto umrzeć z miłości...
Agnieszka Osiecka
palmma Coś już napisała
Dołączyła: 26 Maj 2009 Posty: 16 Skąd: Z tamtąd
Wysłany: 2011-10-05, 12:08
Mi fryzjerka której 100% ufam i dzięki niej moje włosy z przesuszonych i kruchych wyszły d stanu normalności, a nawet więcej <pierwszy raz w zyciu ludzie mowia ze mma ladne wlosy >;) polecila najlepsze stosowanie. Primo uzywamy kosmetykow PROFESJONALNYCH. jest w nich duza roznica nie tylko w jakosci ale tez w wydajnosci, mam szampon juz miesiac a mysje glowe srednio co dwa dni. drogeryjne jedynie sie pienia i ladnie pachna, a nie o to jednak chodzi w pielegnacji. Po drugie DOBRA ODZYWKA, ja mam od niej z firmy Cece odzywke z algami, mozna ja bylo zamawiac przez belisoshop, jest to odzywka bardzo mocno odbudowujaca ktora nakladam na kilka godzin, albo nawet na noc i zmywam dopiero rano. odzywki nakladane na 3 minuty mozna wyrzucic do kosza bo nic nie daja...i szkoda tylko produktu. Powiem Ci, że jesli moje wlosy doszły do siebie po prostownicy i tym jak je katowałam....to Twoje też da się ogarnąć
Pati, nie mam idealnych włosów, nikt chyba takich nie ma:/
Moje są bardzo gęste, niesforne, ze skłonnością do puszenia się :/, ale nauczyłam się z nimi pokojowo współegzystować, nie walczyć z ich naturą. Stawiam na głębokie odżywianie i nawilżanie. Prostownica czy lokówka poprawiała ich wygląd, to prawda, leczy tylko na jakiś czas, a przy okazji je niszczyły, więc to żadne rozwiązanie. Teraz pozwalam sobie na ich używanie jedynie przy specjalnych okazjach, a moją bronią stała się pielęgnacja i ochrona zamiast rozwiązań termicznych. I czujemy się z tym lepiej, ja i moje włosy - nabrały wigoru i sprężystości, ładnie naturalnie się falują, a nawet podkręcają :] Pogodziłam się już także z tym, że idealnie proste włosy to u mnie rzecz nieosiągalna i katowanie ich w tym względzie jest bezcelowe.
_________________ Chociaż raz warto umrzeć z miłości...
Agnieszka Osiecka
Krótkie włosy są przede wszystkim lżejsze, więc aż tak nie wypadają. Łatwiej o nie też zadbać, pozbyć się wszystkich rozdwojonych końcówek i PODCINAĆ je, gdy tylko część z nich znów się taka stanie. Więc nie widzę w tym żadnego mitu. Poza tym, te włosy, które wypadają, odrastają szybciej do krótkiej długości, co zwiększa objętość. Niestety trochę to trwa, aż nowy włos odrośnie do pasa...
Cóż tranu brać nie zamierzam, bo nie po to jestem weganką, by łykać rybi tłuszcz. To byłaby już hipokryzja. Włosów nigdy nie suszę, nie używam prostownicy, ani żadnych wynalazków. Jedak za resztę wskazówek dziękuję :)
A z takich, sklepowych kosmetyków to co polecacie?
Ostatnio bardzo zaprzyjaźniłam się z odżywką prostująca włosy i ułatwiającą rozczesywanie Nivea (polecam Ci Amaranta, bo unikasz puszenia się bez prostownicy) i odżywką pryskaną, regenerującą Schwarzkopf na suche włosy.
Włosy odrastają mi szybko, ale nie widzę już tendencji do rozdwajania się odkąd używam tej drugiej.
pretty smile Stała bywalczyni Nudno jest tu bez ciebie...
Dołączyła: 19 Paź 2011 Posty: 64 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-10-27, 21:18
zdrowe to naturalne
Cóż jak się zastanowię, to wszystkie osoby,które z nam z naprawdę zdrowymi włosami, to takie, które nie robią z nimi nic więcej jak mycie, czesanie i podcinanie końcówek -do tego nieinwazyjne fryzury typu warkocz.
Włosy są piękne i zdrowe, ale rzadko kto się nimi zachwyca, bo w takim warkoczu... no.
Ja wiem po sobie,że najgorsze co jest to rozjaśnianie. Miałam grube włosy do kolan, a jak pierwszy raz rozjaśniłam (owszem na początku byłam zachwycona, kolorem i że się wcale nie przetłuszczają...), to już nigdy ich nie odhoduję. Potem zaczęłam podcinać,żeby je wzmoćnić i tak podcinałam, że dziś mam ledwo do pada -tylko podcinając. A robiły się odrosty, więc trzeba było znów rozjaśniać...
A co do suszenia, to do ukończenia dwudziestu lat nie używałam suszarki w ogóle, pardon, jak byłam chora,żeby się nie wyziębić, a tak wieczorem myłam głowę i rano wstawałam z suchą ;)
Mononoke, dzięki za radę, zapewne skorzystam :) Ja aby uniknąć puszenia używam czasem kropelki płynnego jedwabiu.
A co do pytania Pati, stosuję zwyczajne drogeryjne kosmetyki. Najczęściej serię Elseve Re-Nutrition z mleczkiem królewskim. Kiedy robię przerwę, sięgam po także regenerującą pomarańczową linię z Nivea. Poza tym ostatnio 2-3 razy w tygodniu nakładam maskę z proteinami jedwabiu i wit.B5 Ziaji. Trzymam na włosach ok.5 minut i efekt jest naprawdę świetny, za tak małe pieniądze i przy tak niewielkim nakładzie czasu po prostu rewelacja:)
_________________ Chociaż raz warto umrzeć z miłości...
Agnieszka Osiecka
pretty smile Stała bywalczyni Nudno jest tu bez ciebie...
Dołączyła: 19 Paź 2011 Posty: 64 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-10-31, 12:59
jedwab
Jak najbardziej też polecam jedwab:) Tylko ja kupuje te wieksze buteleczki po 50 ml, wychodzą taniej przy długich włosach.
Muszę spróbowac tej maseczki z Ziaji:) Ja uzywam róznych, niedawno miałam fajną z avonu seria spa z oliwkami czy tam z oliwa z oliwek;p
a na suche końcówki fryzjerka doradziła mi oliwę z oliwek przed myciem -pomaga:)
Ponoć olejek rycynowy też się sprawdza, sama jeszcze nie próbowałam.
Ostatnio kupiłam szampon Syoss Volume Lift i pomimo negatywnych opinii, jakie krążą o nim w internecie, stwierdziłam że w przypadku moich włosów sprawdza się znakomicie :)
Mam taki problem, że im dłuższe włosy, tym mniej uniesione i tracącą na witalności (zresztą chyba większość z nas tak ma, bo wiadomo obciążone cebulki etc.), z drugiej strony tapirowanie nie wchodzi u mnie w grę, nie przepadam też za piankami, które obciążają włosy :/
Latem skróciłam włosy, teraz sięgają już łopatek i ów niebieski szampon Syoss naprawdę je lekko unosi i dodaje puszystości (ale bez puszenia!). Nie nakładam zazwyczaj odżywki/maski przy skórze głowy, bo wychodzę z założenia, że tam włosy bądź co bądź są zdrowe i młodziutkie :), szampon najbardziej unosi właśnie ten obszar i fryzura naprawdę fajnie wygląda. U dołu włosy lekko mi się podkręcają potraktowane jedwabiem, rewelacja Zobaczymy czy to na dłużej czy tylko chwilowo, ale jak na razie jestem happy, że udaje się je jakoś opanować bez mocnych kosmetyków utrwalających i obróbki termicznej
Wydaje mi się jednak, że kiedy nadejdzie sezon na czapki i nauszniki będzie się można pożegnać z uniesieniem...
_________________ Chociaż raz warto umrzeć z miłości...
Agnieszka Osiecka
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum