Jest jeszcze takie ćwiczenie, wuefistka z lo nazywała je "sikający piesek"

Przyjmuje się pozycję czworonoga- klęka i opiera dłońmi o podłoże a potem zgiętą nogę odchyla na boki oraz do tyłu/do przodu, czuć jak mięśnie przy tym pracują. Nie wiem czy dobrze to ujęłam, ale chyba wiadomo, o co chodzi.
Ja dodatkowo chodzę jeszcze po schodach (oczywiście domownicy patrzą na mnie jak na ufo ;)), ok. 5-10 minut dziennie, bo ponoć działa podobnie jak znienawidzone przez mnie przysiady. Są efekty, więc polecam!