Ewelinko, teoretycznie niby tak. praktycznie wygląda to tak, że w ciągu dnia non stop mnie muli:/ najwięcej energii mam po ok. godzinie od wstania, przez 3 godziny i później w nocy, jak miną najgorsze godziny ziewania.
śpię tyle ile się powinno, 8 godzin, czasem ponad, z racji takiej, że właśnie dość szybko mnie sen morzy, więc chodzę wcześniej spać. zdarzają się dni, kiedy niestety, ale projektów do szkoły jednej i nauki do drugiej jest tyle, że muszę posiedzieć do 3-4 w nocy :( wtedy na sen mam max. z 4 godziny. i tak leci dzień za dniem, czas ucieka, czasami nie wiem na co i kiedy