dziewczynki, jak już pewnie nie raz pisałam mam grube, ciężkie włosy cholernie trudne do ułożenia. już jakiś czas temu zauważyłam, że na czubku głowy, bliżej czoła, dość widocznie mi się przerzedziły choć fryzjerka z uporem maniaka twierdzi. że mam bardzo gęste włosy (w porównaniu do niej owszem, ale widzę wyraźnie, że właśnie w tym miejscu mam włosy rzadsze niż kiedyś, co widać też jak łapię włosy w kucyk - jest ich mniej niż kiedyś). oczywiście spanikowałam i zaczęłam przeglądać różne porady itp. a jest ich multum: nie kłaść się z mokrą głową, nie suszyć, nie prostować, stosować drogie szampony, nie ściskać gumkami itp. itd.
z uwagi na to, że włosy mam mniej więcej do ramion (tu mniej, tu więcej bo mam cieniowane ) i od poduszki mi się wyginają nawet, jeśli nie kładę się z mokrymi (nie suszę suszarką tylko pozwalam im wyschnąć), muszę w niej ingerować, żebym mogła wyjść na ulicę. do tej pory myłam je wieczorem, pozwalałam wysychać lub nie i się kładłam, a rano pogięte kosmyki przepuszczałam przez prostownicę, żeby się wyprostowały. oczywiście wiem, że to jest sajgon, ale nie mogę wyjść nie zrobiwszy porządku z włosami. i teraz najważniejsze pytanie: czy sądzicie, że powinnam przerzucić się na mycie włosów rano i układanie ich suszarką i okrągłą szczotką czy posiadając suszarkę (której nie posiadam, ale mogłabym nabyć) z różnymi stopniami ciepła i chłodnym nawiewem oraz taką z dłuższą dyszą oraz szczotkę ceramiczną lepiej zadbałabym o włosy, niż palenie ich prostownicą odpowiedź wydaje się jasna, ale wolałam się upewnić jakie zdanie Wy macie na ten temat...
_________________ kocham Cię i tęsknię - na pewno wiesz, jak bardzo...
Pomogła: 6 razy Dołączyła: 10 Sie 2009 Posty: 2305 Skąd: Lubelszczyzna
Wysłany: 2012-01-26, 18:00
Ja tak sobie myślę, że kiedyś robiłam tak samo jak Ty i faktycznie włosów było mało, a te, które zostały na głowie, przez prostownicę wyglądały tragicznie: poniszczone, popalone, marniutkie, bez życia. Zdecydowanie lepiej suszyć włosy zimnym nawiewem suszarki, w moim przypadku nie przetłuszczają się dzięki temu tak szybko niż męczyć je prostownica i wysoką temperaturą. Jedwab i taka mgiełka chroniąca włosy przed temperatura i działaniem suszarki/prostownicy/lokówki poza standardowa odżywką bądź maską powinno pomóc :)
Agnesska Coś już napisała Pomogła: 1 raz Dołączyła: 21 Cze 2011 Posty: 19 Skąd: Krk
Wysłany: 2012-01-27, 12:53
Zawsze w rzadkich wypadkach kiedy uzywalam prostownicy mialam wrazenie ze pali mi wlosy... Może faktycznie nalezaloby zrezygnowac tez z suszarki ale ja niestety mam przetluszczajace sie wlosy i z koniecznosci myje wlosy rano przed wyjsciem z domu. Chyba warto wybrac jedynie zlo konieczne, wiec osobiscie radzilabym zrezygnowac wlasnie z prostownicy.
dzięki dziewczyny za zaangażowanie w mój problem. zakupiłam suszarkę Phillipsa SalonDry za 89 PLN (ma trzy stopnie temperatury i dwa biegi, nawiew turbo, nawiew chłodny i koncentrator) oraz okrągłą szczotkę ceramiczną o średnicy 65mm + preparat Taft chroniący przed wysoką temperaturą (podobno nawet do 220 stopni) i piankę Nivea też z termoochroną. na razie, ze względu na bardzo minusowe temperatury na dworze nie myję włosów rano tylko wieczorem i układam je też wieczorem (Taft/pianka Nivea > suszarka na biegu I i średnia temperatura od czasu do czasu z turbo + koniecznie zakończenie zimnym nawiewem, zeby schłodzić włosy), a rano jeśli się wygną lekko moczę same końcówki i pociągam je na szczotce żeby się wyprostowały, jednocześnie delikatnie podkręcając je pod spód. na razie nie mogę stwierdzić poprawy, ale taki sposób działania wydaje mi się zdrowszy dla włosów, niż stałe przegrzewanie ich prostownicą. no i nie śpię z mokrymi włosami, bo podobno bardziej się łamią, jak się kładziemy z mokrymi kosmykami. martwi mnie tylko ta okrągła szczotka bo ona też ingeruje we włosy i może je łamać lub wyrywać, ale muszę kosmyki trochę wyciągnąć, bo po samym suszeniu każdy z nich układa się kanciasto i w inną stronę...
_________________ kocham Cię i tęsknię - na pewno wiesz, jak bardzo...
Pomogła: 6 razy Dołączyła: 10 Sie 2009 Posty: 2305 Skąd: Lubelszczyzna
Wysłany: 2012-02-01, 12:42
Ale Kochana leelo, szczotka mniej zniszczy Ci włosy niż prostownica, i tutaj ogromny szacun dla Ciebie za to, że zrobiłaś kilka kroków do przodu, bo nie dość, że odstawiłaś prostownicę, to jeszcze stosujesz kosmetyki termoochronne.
Zauważysz poprawę, ale po pewnym czasie :) A gdybyś była zainteresowana to kup sobie serum na zniszczone końcówki, nawet jeżeli się nie rozdwajają, to się wzmocnią i nie będą się łamać czy kruszyć jak podczas używania prostownicy czy lokówki ;) Ja mam z avonu i mogę szczerze Ci polecić ;)
Niestety, o wiele więcej wysiłku kosztuje mnie przekonywanie koleżanek i sióstr w kwestii używania jedwabiu czy kosmetyków termoochronnych. Niektórzy twierdzą, że takie kosmetyki dodatkowo obciążają włosy, ale ja tego nie zauważam u siebie, a mam włosy szybko przetłuszczające się. Zresztą, kiedy zachodzi taka potrzeba, myję włosy i nie liczę, że co dwa dni czy codziennie powinnam to robić :)
A kosmetyki termoochronne zabezpieczają zimą włosy przed elektryzowaniem się :)
zrobiłaś kilka kroków do przodu, bo nie dość, że odstawiłaś prostownicę, to jeszcze stosujesz kosmetyki termoochronne.
szczerze mówiąc wciąż się zastanawiam, czy termoochronne kosmetyki naprawdę działają - to w zasadzie pierwszy raz, kiedy je stosuję
ewelynka69 napisał/a:
Niektórzy twierdzą, że takie kosmetyki dodatkowo obciążają włosy
też tego nie zauważyłam. chociaż przy wyborze kosmetyku miałam dylemat, bo są różne, np. kremy. może te osoby właśnie coś takiego stosowały zamiast ultralekkiej mgiełki, jaką jest ten taft, który zakupiłam
_________________ kocham Cię i tęsknię - na pewno wiesz, jak bardzo...
leelo, wg mnie mgiełka sprawdzi się przy suszeniu, te cięższe rzeczy jak maski, fluidy są przeznaczone chyba bardziej pod prostownicę. Swoją drogą bardzo obciążają włosy Kiedy jeszcze prostowałam, przetestowałam ich multum i chyba tylko L'Oreal Hot Liss był jaki-taki, ale też bez rewelacji.
Teraz unikam i suszenia (no chyba że w taki mróz jak obecnie...), ewentualnie suszę zimnym nawiewem, choć trwa to dłużej i używam przedtem, na mokre włosy jedwabiu Biosilk. Ponoć też chroni, tak przynajmniej twierdzi moja fryzjerka :)
Moim zdaniem to bardzo dobra decyzja, bo modelowanie włosów powietrzem (nawet ciepłym) a żelazkiem, bo do tego sprowadza się prostowanie robi ogromną różnicę, aczkolwiek wiem, jak prostownica potrafi uzależnić- sama tego doświadczyłam
_________________ Chociaż raz warto umrzeć z miłości...
Agnieszka Osiecka
Pomogła: 6 razy Dołączyła: 10 Sie 2009 Posty: 2305 Skąd: Lubelszczyzna
Wysłany: 2012-02-02, 17:56
Ja również miałam na myśli lekką mgiełkę, która praktycznie jest nieodczuwalna na włosach.
Według mnie kosmetyki termoochronne działają, bo włosy nie niszczą się tak bardzo. Ostatnio zdarza mi się kręcić włosy lokówką, bo jest to świetne rozwiązanie na cały dzień na uczelni, a nie zauważyłam, żeby włosy sie paliły czy coś :)
Ostatnio zdarza mi się kręcić włosy lokówką, bo jest to świetne rozwiązanie na cały dzień na uczelni, a nie zauważyłam, żeby włosy sie paliły czy coś :)
a czy lokówka nie jest gorsza od prostownicy w sensie, że musisz przytrzymać włosy w takim gorącu nawet dłużej, niż przejazd prostownicą
ewelynka, a jakiego Ty jedwabiu do włosów używasz
_________________ kocham Cię i tęsknię - na pewno wiesz, jak bardzo...
Pomogła: 6 razy Dołączyła: 10 Sie 2009 Posty: 2305 Skąd: Lubelszczyzna
Wysłany: 2012-02-09, 16:41
leelo napisał/a:
a czy lokówka nie jest gorsza od prostownicy w sensie, że musisz przytrzymać włosy w takim gorącu nawet dłużej, niż przejazd prostownicą
ewelynka, a jakiego Ty jedwabiu do włosów używasz
Lokówka na pewno bardzo niszczy, ale moje włosy są podatne i przy niewysokiej temperaturze trzymam dosłownie dwie sekundy i już są pokręcone. No chyba, że się zagapię na ulubiony serial to trzymam odrobinę dłużej
Ogólnie rzecz biorąc to kręcenie ograniczam do minimum, ale jest to jeden z moich grzechów kosmetycznych, przyznaję...
A używam niezmiennie od kilku lat jedwabiu firmy Delia
Mnie jedwab zastępuję od dłuższego czasu wszelkie lakiery, spray'e utrwalające, lotiony, brylantyny i inne takie szkodliwce ;p W dodatku nie skleja włosów, nie obciąża, jest wydajny, fryzura jest miękka, lśniąca, naturalna- i tak jak Pati najlepszy z wypróbowanych to jak na razie Biosilk:):)
_________________ Chociaż raz warto umrzeć z miłości...
Agnieszka Osiecka
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum